Sieć stacji Moya też z rabatami na wakacje. Bez limitu, ale z haczykami

Sieć Moya daje rabaty na paliwa, ale na takich warunkach, że trzeba to dobrze przemyśleć
Sieć Moya daje rabaty na paliwa, ale na takich warunkach, że trzeba to dobrze przemyśleć
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Marcin Łobodziński

05.07.2022 08:58, aktual.: 13.03.2023 16:43

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Sieć stacji Moya ogłosiła swoją paliwową kampanię rabatową na wakacje. Kierowcy od ręki dostaną 10 gr zniżki bez żadnych kart i aplikacji. Można jednak zyskać rabat od 20 do 30 gr., ale nie za darmo.

Każdy kierowca tankujący na stacji Moya na paragon do 60 litrów paliwa, automatycznie otrzymuje 10 gr rabatu na benzynę 95- i 98-oktanową oraz olej napędowy. Może też uzyskać wyższy rabat 20-groszowy, jeśli do tankowania dokupi kawę, hot doga, zapiekankę lub płyn do spryskiwaczy. Na 60 litrach można w ten sposób zaoszczędzić 12 zł minus dodatkowy zakup.

Zniżka w wysokości 30 gr jest możliwa przy zakupie co najmniej dwóch wymienionych wymienionych wyżej produktów, przy czym zaoszczędzimy na paliwie 18 zł (przy zatankowaniu 60 litrów).

Czym ten rabat różni się od orlenowskiego?

Przede wszystkim brakiem limitów na tankowanie z wyjątkiem sytuacji, kiedy chcielibyśmy zatankować raz za razem. Wtedy sprzedawca może odmówić rabatu. Nie trzeba też posiadać karty lojalnościowej czy aplikacji. Limit na ilość jednorazowo zatankowanego paliwa jest wyższy niż w promocji Orlenu o 10 litrów, ale z kolei rabat w wysokości 20 i 30 groszy jest obciążony dodatkowym, nie każdemu potrzebnym zakupem i tym samym realnie niższymi oszczędnościami.

Jest to więc zupełnie inna promocja na paliwa niż takich sieci jak Orlen, Lotos czy BP, które mają dokładnie takie same zasady.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)