Na początku lat 90. Saab zaprezentował prototyp modelu 9000 bez kierownicy. Zamiast niej, kierowca miał do dyspozycji wolant umieszczony na konsoli centralnej. Nie był on fizycznie połączony z kołami. Zastosowano tutaj system by-wire, który używany był w lotnictwie od lat sześćdziesiątych. Mechaniczne połączenia zostały zastąpione przez sygnał cyfrowy (początkowo analogowy), który był dostarczany do odpowiednich siłowników.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Usunięcie kierownicy miało mieć wpływ m.in. na bezpieczeństwo, bowiem w razie kolizji, kierowca nie był narażony na kontakt z nią. Mimo jej braku, pod zegarami znajdowała się poduszka powietrzna.
Po testach okazało się, że precyzyjne prowadzenie samochodu z tym rozwiązaniem nie jest możliwe. Wolant obracał się tylko o 180 stopni, więc nawet najmniejsze drgnięcie ręki powodowało natychmiastową reakcję kół. Ponadto napięta dłoń, trzymana w takiej pozycji szybko się męczyła. W tradycyjnym rozwiązaniu jest większa szansa, że ręce będą w stanie odpocząć. Nieoficjalnie mówiło się też o niezadowoleniu kierowców leworęcznych.
Saab szybko zakończył eksperymenty z tą technologią, co nie znaczy, że nie znalazła ona nigdy swojego miejsca w motoryzacji. Na masową skalę była wykorzystana w Infiniti Q50, gdzie tradycyjna kierownica nie miała fizycznego połączenia z kołami. Układ drive-by-wire był bardzo precyzyjny, natomiast nie przekazywał tak dobrze informacji płynących z kół, jak ma to miejsce w przypadku mechanicznych połączeń.