Historia oświetlenia samochodowego jest niemal tak długa jak historia samego samochodu. Co prawda, pionierski Benz Patent Motorwagen Nummer 1 z 1886 roku nie posiadał jeszcze żadnych świecących elementów, ale już pod koniec lat 80. XIX wieku na drogi wyjechały pierwsze automobile wyposażone w lampy acetylenowe. Jak łatwo się domyśleć, źródłem światła był w tym przypadku płonący acetylen, czyli gaz powstający w wyniku reakcji chemicznej karbidu z wodą. Z czasem lampy acetylenowe musiały jednak ustąpić miejsca skuteczniejszemu i znacznie wygodniejszemu w użyciu oświetleniu elektrycznemu, które po raz pierwszy pojawiło się u schyłku XIX wieku w pojazdach amerykańskiej marki Columbia. Na początku w lampach samochodowych stosowano żarówki jednowłóknowe. Dwuwłóknowe, mogące obsługiwać dwa rodzaje świateł pojawiły się w połowie lat 20. Były to klasyczne żarówki, mające wolframowy żarnik i wypełnione najczęściej argonem z domieszką azotu. Z taką budową wiążą się jednak ich podstawowe wady, czyli systematycznie obniżająca się wydajność i ograniczona trwałość. Wynikają one z tego, że wolfram paruje z żarnika i osadza się ściance bańki, powodując charakterystyczne zaczernienie. Z czasem żarnik staje się więc coraz cieńszy, aż w końcu się przepala. Takiego problemu nie mają żarówki halogenowe, które zaczęto stosować w oświetleniu samochodowym w pierwszej połowie lat 60. Podobnie jak wcześniej, ich żarnik jest wolframowy, jednak w przeciwieństwie do zwykłych żarówek bańkę wypełnia gaz szlachetny z domieszką jodu i bromu (czyli halogenów). Pierwiastki te łączą się z parującym wolframem, tworząc związki zwane halogenkami wolframu, które krążą w bańce i nie osadzają się na szkle. Najistotniejsze jest jednak to, że w pobliżu żarnika związki te ulegają rozpadowi. W efekcie wolfram odkłada się z powrotem na żarniku, natomiast halogen przemieszcza się w kierunku ścianki bańki. Proces ten zwany jest halogenowym cyklem regeneracyjnym. Dzięki temu żarówka halogenowa przez cały okres eksploatacji emituje taki sam strumień świetlny i charakteryzuje się dłuższą trwałością niż klasyczna żarówka. Kolejnym istotnym wydarzeniem w historii samochodowego oświetlenia było pojawienie się lamp ksenonowych. Miało to miejsce na początku lat 90., a pierwszym autem wyposażonym w takie rozwiązanie było BMW serii 7 (E32). Lampa ksenonowa zbudowana jest z dwóch elektrod, zamkniętych w szklanej bańce wypełnionej gazem szlachetnym, którym, jak łatwo się zresztą domyślić, jest ksenon. Po przyłożeniu napięcia rzędu kilkudziesięciu tysięcy woltów pomiędzy elektrodami powstaje łuk elektryczny. Gdy już on się wytworzy, napięcie zostaje obniżone do wartości kilkudziesięciu woltów - tyle w zupełności wystarcza do podtrzymania łuku. To właśnie pod jego wpływem zaczyna świecić ksenon wypełniający bańkę, a wytworzone w ten sposób światło oświetla drogę przed samochodem. Zgodnie z wymogami lampy ksenonowe muszą być wyposażone w układ samopoziomowania oraz spryskiwacze. Jednak jakiś czas temu niektórzy producenci zaczęli stosować „ksenony” o mniejszej mocy, które zgodnie z prawem nie muszą być wyposażone w powyższe systemy. Z takim rozwiązaniem spotkamy się np. w aktualnym Citroënie C4 Picasso. Na początku lampy ksenonowe obsługiwały jedynie światła mijania, natomiast za światła drogowe odpowiedzialne były zwykłe halogeny. Później pojawiły się także lampy biksenonowe, odpowiedzialne za obydwa rodzaje świateł.