Rosjanie kupili auta, teraz je stracą. Myśleli, że oszukali system
Myśleli, że oszukali system, a teraz mogą stracić samochody. Rosjanie, którzy "załatwili" sobie koreańskie i japońskie auta z Kazachstanu, teraz będą musieli je oddać. Wystarczy, że spotkają na swojej drodze policję lub pojawią się w urzędzie. Jest jednak furtka, z której mogą skorzystać.
Po napaści Rosji na Ukrainę koncerny samochodowe z Europy, Japonii, Korei czy USA wstrzymały sprzedaż aut do największego państwa świata. Z czasem pojawiły się międzynarodowe sankcje, które uniemożliwiły rosyjskim dilerom samochodowym bezproblemowe działanie. Oczywiście pustkę szybko zaczęły wypełniać chińskie marki, które w 2024 r. mogą stanowić od 50 do 60 proc. rosyjskiego rynku pierwotnego. Nie każdemu odpowiada jednak takie auto i dlatego szybko pojawił się tzw. import równoległy.
Chodzi o sprowadzanie samochodów poprzez zaprzyjaźnione z Rosją kraje. W ten sposób do Rosji oficjalnie nie trafiały nowe samochody zachodnich marek, ale za to w niektórych państwach nagle wzrastał rynek. Tu palmę pierwszeństwa – poza Chinami – należy przyznać Kirgistanowi. Według urzędu statystycznego Destatis w 2021 r. wartość aut i części importowanych do Kirgistanu z Niemiec wynosiła 3 mln euro. W 2023 r. było to 293 mln euro. Kazachstan również należy do państw, z których auta były sprowadzane do Rosji z pominięciem sankcji. I na części rosyjskich kierowców może się to zemścić.
Jak informuje serwis autostat.ru, około 800 rosyjskich użytkowników aut koreańskich i japońskich marek jest zagrożonych utratą pojazdów. Chodzi o samochody, które były sprzedawane w rosyjskich salonach jako auta z importu równoległego, ale zostały pozyskane przez przestępców. Ci oferowali obywatelom Kazachstanu ok. 2 mln tenge (16,1 tys. zł) za wzięcie na swoje nazwisko kredytu na samochód i jego zakup. Auta miały trafić do rosyjskich firm taksówkowych, a pośrednicy zobowiązali się do opłacania rat. Umowy były jedynie ustne.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Test: Audi R8 - pożegnanie króla
Oczywiście niedługo po odebraniu samochodów pośrednicy przestali spłacać raty. Banki zwróciły się do kazachskich "słupów" z żądaniem zapłaty, a ci zaczęli pojawiać się na policji. W efekcie ok. 800 samochodów jeżdżących po rosyjskich drogach jest poszukiwanych jako własność banków działających w Kazachstanie.
Jak informuje autostat.ru, formalnie samochody są zarejestrowane nie tylko w Rosji, ale i w Kazachstanie. Ich rosyjscy użytkownicy mogą stracić je przy każdym kontakcie z policją lub urzędem – na przykład przy wymianie dokumentów. W takiej sytuacji auta mają być zabezpieczane na policyjnych parkingach, ale nie oznacza to jeszcze, że sprawa na tym się skończy.
Właściciele nielegalnie sprowadzonych z Kazachstanu aut mogą domagać się odszkodowania od salonu samochodowego, w którym kupili pojazd. Jak jednak przyznaje serwis autostat.ru, salony, które uczestniczyły w tym procederze – głównie z Petersburga – mogą w najbliższym czasie ogłaszać upadłość, by uniknąć pozwów. Kierowcy mogą jeszcze zwrócić się do sądu z prośbą o zalegalizowanie aut, argumentując, że kupili samochody w dobrej wierze.
Wielu Rosjan jest skłonnych podjąć ryzyko zakupu auta znanej i cenionej marki, ale z niepewnego źródła, bo alternatywy nie napawają optymizmem. Do wyboru pozostają modele rosyjskich marek lub auta z Chin. Te ostatnie są uważane w Rosji za bardziej awaryjne niż modele europejskie, a połowa nabywców aut z Państwa Środka zdecydowało się na taki zakup jedynie ze względu na brak alternatywy.