Zonda Riviera opuściła fabrykę Pagani w 2017 roku jako Zonda F, lecz kilka miesięcy później ponownie odwiedziła manufakturę Horacio Paganiego, gdzie została poddana licznym modyfikacjom. Nadwozie ubrano w nieco inaczej wystylizowane panele z włókna węglowego. Z tego samego materiału wykonano też unikatowy wlot powietrza na dachu, czy spojler tylnej klapy. Całość ubrano natomiast w biało-niebieskie połączenie kolorystyczne.
Niebieskie jest również wnętrze, niemal w całości pokryte Alcantarą, która dobrze komponuje się z nagim włóknem węglowym oraz zimnym aluminium. Kabina opisywanego egzemplarza jest absolutnie wyjątkowa. Jak zresztą wnętrze niemal każdego Pagani. Najważniejsze jest jednak to, co znajdziemy za plecami kierowcy i pasażera.
Ryczący silnik V12 o pojemności 7,3 litra w tym przypadku generuje 760 KM mocy. Szczegółowe osiągi nie są znane. Wiadomo jednak, że auto bez problemu osiąga setkę w czasie poniżej 3,5 sekundy, a prędkość maksymalna przekracza 340 km/h. Niestety przez długi czas brakowało chętnych, by się o tym przekonać. Auto stało w jednym z salonów w Dubaju i nikt nie chciał go kupić. Cóż, najwyraźniej niektóre samochody są zbyt drogie nawet dla zamożnych szejków.
Ostatecznie jednak udało się znaleźć nowego właściciela na aukcji w Rijadzie, w Arabii Saudyjskiej. Klient wyłożył za to cudo aż 5,5 mln dolarów. To nieco ponad 20 mln złotych. Oszałamiająca kwota, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że to prawie nowy samochód z przebiegiem zaledwie 900 km, a jego poprzednim właścicielem był saudyjski książę.