Od dłuższego czasu nie mogę wyjść z podziwu dla dwóch kierowców, którzy regularnie parkują swoje samochody na „moim” przyosiedlowym parkingu. Nie chodzi o to, że zdarza im się źle zaparkować, postawić samochód nierówno, nie zmieścić się pomiędzy wyznaczającymi pole liniami. Chodzi o to, że oni zawsze, codziennie i podejrzewam, że już chyba z premedytacją parkują swoje samochody źle. To można nazwać jedynie lenistwem. Nie widziałem jeszcze samochodów nieznanych mi sąsiadów, które stałyby zaparkowane pomiędzy liniami. Zawsze, powtarzam zawsze i bez wyjątku stoją nierówno i tym samym zajmują tak naprawdę dwa miejsca, no powiedzmy, że półtora, ale to niczego nie zmienia. Dziwię się tym bardziej, że już nawet byłem świadkiem, jak inny kierowca zwracał uwagę jednemu z panów, że mógłby zaparkować równo. To nie problem, bo bardzo często zdarza się, że na owym parkingu jest sporo miejsca, pola są dość szerokie, a parkowanie naprawdę nie jest skomplikowane. Robią to skutecznie i poprawnie nawet kobiety, z obdarzoną moim szacunkiem właścicielką dostawczego Renault włącznie, która ledwo mieści się w polu, a zawsze stoi równo, a nierzadko na skrajnym polu tak, by nie przeszkadzać innym w parkowaniu. Nigdy z nią nie rozmawiałem, widziałem może ze dwa razy w życiu, ale jestem pewien, że gdy wjeżdża na parking zaczyna myśleć. Myśli o tym, jak zaparkować, a nie parkuje myśląc o tym, co zrobi za 5 minut. Brawo!