Latem, nawet gdy w miastach nie mówi się dużo o smogu, w powietrzu wciąż krąży sporo zanieczyszczeń. Są to różnego rodzaju pyły i gazy pochodzące m.in. z ruchu samochodowego — z pracy silników, ścierania opon czy elementów układu hamulcowego. Do tej mieszanki z czasem dołączają też cząstki, które opadają po dymie z kominów domów oraz emisjach z zakładów przemysłowych.
Kiedy po dłuższym okresie bezdeszczowym w końcu spadną opady, nagromadzone w powietrzu i na powierzchniach zanieczyszczenia są "zbijane" przez krople wody i trafiają na ziemię. Następnie wraz ze spływającą po ulicach wodą tworzą widoczną pianę na drogach i przy krawężnikach. Jeśli deszcz pada dłużej, otoczenie zostaje stopniowo wypłukane z tych domieszek, a piana zwykle przestaje się pojawiać.
Sama obecność piany na ulicach z reguły nie oznacza szczególnego ryzyka dla zdrowia. Trzeba jednak brać pod uwagę aspekt bezpieczeństwa: tam, gdzie tworzy się piana, nawierzchnia może być bardziej śliska, co zwiększa ryzyko utraty panowania nad autem i w konsekwencji kolizji lub wypadku.