Strażnicy miejscy z VII oddziału terenowego na początku stycznia patrolowali nadwiślańskie tereny na warszawskiej Pradze-Południe. Zauważyli na plaży Poniatówka dwa zakopane w miękkim piachu samochody.
Okazało się, że oplem na plażę wjechał 19-latek, który nie potrafił sensownie wyjaśnić dlaczego to zrobił. Na pomoc wezwał kolegę, który miał go wyciągnąć priusem. Większy nie znaczy lepszy, więc pomoc, bez odpowiedniego doświadczenia, również poległa w starciu z trudnym terenem.
Sytuacja okazała się jeszcze gorsza, gdy poproszono kierowców o dokumenty. Prowadzący toyotę nie miał przy sobie niczego, co mogło potwierdzić jego tożsamość. Z kolei właściciel opla w ogóle nie posiadał prawa jazdy czy ubezpieczenia auta. Nie pozostało więc nic innego, jak wezwać na miejsce patrol policji.