Do driftu potrzebny jest tylnonapędowy (ewentualnie AWD) samochód z pokaźnym stadkiem koni mechanicznych, mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu, utwardzonym zawieszeniem i kilkoma kompletami opon. Najtańsze i najpopularniejsze są nadal BMW E30, jednak najwięcej dedykowanych części do tej dyscypliny dostępnych jest do aut produkcji japońskiej. Bardzo rzadko natomiast na zawodach driftingowych widuje się Mercedesy.
Na zawodach z cyklu East European Drift Championship w Rydze, stolicy Łotwy, obok wyżej wymienionych BMW czy Nissanów, pojawił się także reprezentant marki z gwiazdą. Był to stary Mercedes W123, czyli popularna beczka. Model ten był produkowany w latach 1976-1986, czyli bez wahania można go nazwać youngtimerem albo po prostu młodym zabytkiem.
Jakby tego było mało, auto posiadało karoserię typu kombi i silnik Diesla pod maską. Podobno terkocząca jednostka, która wytwarza strasznie dużo gęstego czarnego dymu, jest wzmocniona turbosprężarką ze Scanii. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego na torze, rewelacyjne przejazdy i deklasacja konkurencji stylem. Przydałoby się tylko optycznie odświeżyć staruszka i można ruszać na podbój Europy.