McLaren do tej pory był znany jako producent wyspecjalizowanych superaut na tor, w których liczą się przede wszystkim osiągi. Od pewnego czasu ten zaliczający kolejne wielkie sukcesy producent poszerza jednak profil swojej działalności. SUV-a nie zrobi, ale modele przewożące w komforcie i spokoju na długich dystansach, już jak najbardziej.
W dość niespodziewanym ruchu McLaren postanowił zrobić więc swój pierwszy wóz zbudowany od podstaw jako GT. Informacja ta została po raz pierwszy oficjalnie ogłoszona przez prezesa marki Mike'a Flewitta w marcu na targach w Genewie. Teraz uzyskaliśmy pierwszy obraz tego, czego możemy się po tej tajemniczej premierze spodziewać.
Jak przystało na McLarena, w ich słowniku gran turismo nie równa się automatycznie dużemu coupe o klasycznych proporcjach z silnikiem z przodu. Jak Brytyjczycy rozumieją te słowa, pokazali już w 2016 roku poprzez model 570 GT, a niedawno – także nastawionym na długie dystanse sensacyjnym hiperautem Speedtail.
Nowy model, nazywany na razie "McLaren wśród Grand Tourerów", będzie posiadał tak samo radykalnie nowoczesne nadwozie z kabiną przesuniętą do przodu i wyraźnymi oznakami ekstremalnych osiągów co pozostałe modele w gamie. Pojawi się więc tutaj rozbudowana aerodynamika, dużo otworów wentylacyjnych i wąskie światła. Pod tylną klapą znajdzie się natomiast kolejna wariacja podwójnie doładowanego V8 znanego z poprzednich McLarenów.
Prezentowane wkrótce auto ma być jednak znacząco inne od pozostałych modeli marki, ale i tego, co dotychczas pojawiło się w segmencie topowych GT. Jego promocja rozpoczęła się pod hasłem "New Rules", czyli "Nowe Zasady". Na folii maskującej "przyłapanego" podczas testów egzemplarza pojawiają się cyfry od 1 do 9, które mogą wskazywać, że nowy McLaren będzie łamał dziewięć zasad ustanowionych w tej klasie.
Z rozmów z przedstawicielami marki dowiedziałem się, że ten "McLaren wśród Grand Tourerów" ma być bardziej elegancki i komfortowy niż cokolwiek, co do tej pory opuściło fabrykę w Woking. Model będzie wyróżniał się bardziej przestronną kabiną, która dalej będzie utrzymana w minimalistycznym klimacie, ale teraz wprowadzi więcej wygody i bogatych materiałów. Długa kabina może wskazywać na fakt, że w środku znajdzie się miejsce także na tylne fotele choćby w szczątkowej formie.
McLaren nie złagodniał jednak do końca. Brytyjczycy zarzekają się, że ich model będzie najbardziej ekstremalną konstrukcją, jaką kiedykolwiek widział ten segment. Jeszcze w Genewie Mike Flewitt opisywał ją tak: "To będzie atletyczny model reprezentujący zupełnie nowy poziom osiągów i zwinności. Będzie jednym z najlżejszych GT na rynku oraz, dysponując wyjątkowo dobrym stosunkiem mocy do masy, niewątpliwie będzie także jednym z najszybszych".
Choć do wejścia tego modelu do cennika polskiego salonu McLaren Warszawa jeszcze daleko, możemy spodziewać się, że będzie on kosztował nieco ponad milion złotych – nieznacznie więcej od 570 GT, z którym będzie oferowany przez pewien czas równolegle.
Innowacyjne GT McLarena będzie czwartym samochodem powstałym w ramach planu Track25. Zaprezentowana przez brytyjską markę w zeszłym roku strategia zakłada wprowadzenie na rynek osiemnastu nowych modeli do roku 2025. Na realizację tego zadania McLaren planuje przeznaczyć przez ten czas równowartość ponad sześciu miliardów złotych.