Continental GT to klasyczne, luksusowe gran turismo. Wersja GTC z otwartym nadwoziem jest esencją tego, jak powinien wyglądać kabriolet tej klasy. Subtelne przetłoczenia, stylowy grill, delikatnie zarysowane, ale mimo to muskularne nadkola - to wszystko tworzy idealnie wyważoną całość.
Mansory stwierdziło, że trochę tu za grzecznie i postanowiło zbudować Continentala GTC po swojemu. Efekt jest kontrowersyjny. Z jednej strony ten sportowy pakiet stylistyczny jest naprawdę efektowny. Tworzą go agresywne kształty, a podkreśla kontrastująca czerń. Z drugiej strony pojawia się pytanie - czy te nieco wulgarne dodatki dobrze leżą na Bentleyu?
Odpowiedź na powyższe pytanie zostawiam Wam. Zaraz i tak zejdzie ono na drugi plan. Bardziej istotne są tu bowiem zmiany pod maską. Continental GTC od Mansory został wyposażony w bardziej wydajny układ wydechowy, nowe tłoki i korbowody, zmodyfikowany wałek rozrządu oraz mocne sprężarki. Wszystkim zarządza zmieniona jednostka sterująca pracą silnika. Efekt? 986 KM, 1200 Nm, 3,9 s do 100 km/h i prędkość maksymalna równa 330 km/h.
Kontrowersyjny, wulgarny wygląd idący w parze z tak potężną mocą motoru drzemiącego pod maską? Kupujemy to. Bentley Continental GTC od Mansory jest abstrakcyjny. Ma w sobie coś niedorzecznego. Właśnie dlatego przyjęlibyśmy ten cudownie popaprany wynalazek z otwartymi ramionami.
Jak mawiano w reklamie: "trzeba mieć fantazję i pieniądze (...)".