Mandaty będą droższe. Minister Adamczyk nie ma wątpliwości

Mandat w wysokości 200-300 zł jest dla polskiego kierowcy jak pouczenie, a nawet maksymalny 500 zł nikogo nie przeraża. Za granicą nie łamiemy tak ograniczeń prędkości, bo kary są znacznie wyższe.
Mandat w wysokości 200-300 zł jest dla polskiego kierowcy jak pouczenie, a nawet maksymalny 500 zł nikogo nie przeraża. Za granicą nie łamiemy tak ograniczeń prędkości, bo kary są znacznie wyższe.
Źródło zdjęć: © Fot. Lukasz Solski/East News
Marcin Łobodziński

21.01.2020 12:34, aktual.: 22.03.2023 16:39

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Nie ma już wątpliwości, że musi być to uczynione" – powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Obecnie prowadzone są analizy - o ile.

Takie słowa padły podczas konferencji prasowej przed posiedzeniem Wojewódzkiej Rady BRD w Krakowie. Minister Adamczyk zapewnia, że mandaty dla kierowców łamiących przepisy muszą być podniesione. Analizowane są także zmiany w przepisach, które miałyby skutecznie obniżyć chęć do przekraczania prędkości.

Jedną z nich jest wprowadzenie 3-miesięcznego zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie o 50 km/h poza terenem zabudowanym. Rozważane są nawet takie "wynalazki" jak 20-minutowy postój, by pokazać kierowcy, że zbyt szybka jazda się nie opłaca. Podobne działania prowadziła estońska policja w ubiegłym roku.

Faktycznie mandat nawet w maksymalnej wysokości - 500 zł - nie jest już dla kierowców problemem, a limit ten został ustalony 16 lat temu, kiedy średnia pensja była dwukrotnie niższa niż obecnie. Teraz normą jest przekraczanie dopuszczalnej prędkości o 20-30 km/h, bo ryzyko otrzymania mandatu jest niewielkie, a kary boją się tylko ci, którzy mają dużo punktów karnych.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)