Historia oryginalnego CCGT1 sięga 2007 roku. Wówczas Christian von Koenigsegg zbudował wyścigowy model CCGT zgodny z ówczesnymi przepisami klasy GT1. Plany przekreśliła jednak FIA, która tuż po pierwszych testach zmieniła regulamin i podniosła wymagania homologacyjne. Dla niewielkiego producenta oznaczało to koniec marzeń o Le Mans.
Po niemal dwóch dekadach Szwedzi postanowili wrócić do tamtego projektu. CCGT1 bazuje na modelu CC850, ale został gruntownie przebudowany z myślą o jeździe torowej, zachowując jednocześnie homologację drogową.
Największe zmiany dotyczą aerodynamiki. Przeprojektowano niemal wszystkie elementy nadwozia, a samochód otrzymał aktywny tylny spojler, który zmienia kąt nachylenia nawet o 30 stopni. W połączeniu z dużym splitterem i aktywnymi elementami pod podłogą auto generuje aż 800 kg docisku przy prędkości 250 km/h.
Za napęd odpowiada 5-litrowy silnik V8 z dwiema turbosprężarkami. Na benzynie rozwija 1280 KM, natomiast po zatankowaniu paliwa E85 moc wzrasta do imponujących 1600 KM. Elektronika automatycznie dostosowuje pracę jednostki do dowolnej mieszanki obu paliw.
Nowością jest także sposób zmiany biegów. Koenigsegg zastosował 9-biegową przekładnię Light Speed Transmission, ale zamiast klasycznego lewarka z CC850 kierowca korzysta z sekwencyjnego mechanizmu rodem z samochodów wyścigowych. Sprzęgło służy wyłącznie do ruszania, a kolejne przełożenia zmienia się błyskawicznie bez odpuszczania gazu. Dla purystów producent pozostawił jednak możliwość zamówienia manualnej, 6-biegowej skrzyni znanej z CC850.
Producent przygotował również opcjonalny pakiet torowy. Obejmuje on m.in. slicki, karbonową klatkę bezpieczeństwa, system gaśniczy, specjalny układ wydechowy oraz pneumatyczne podnośniki ułatwiające obsługę serwisową na torze.
Co ciekawe, CCGT1 jest pierwszym modelem marki wykorzystującym nowe białe włókno kompozytowe nazwane Ghost Fibre. Według Koenigsegga materiał jest lżejszy od tradycyjnego karbonu, lepiej tłumi hałas i zapewnia wyższą odporność mechaniczną.
Powstanie jedynie 70 egzemplarzy CCGT1. Producent nie ujawnił ceny, ale i tak nie ma to znaczenia, bo wszystkie samochody znalazły właścicieli jeszcze przed oficjalną premierą.