Zasada jest taka, że po zatrzymaniu przed przejściem kierowca może kontynuować jazdę, o ile pieszy nie jest już na torze jego ruchu. Ruszyć można pod warunkiem, że nie powstanie zagrożenie dla pieszego i kierowca nie wymusi na nim pierwszeństwa.
Wystarczy więc, że pieszy opuści ten pas ruchu, którym zamierza przejechać samochód – nie musi zejść z całego przejścia. Kierowca nadal powinien zachować szczególną ostrożność, bo pieszy może niespodziewanie zmienić decyzję i zawrócić. Sytuacja komplikuje się natomiast na drodze, gdzie w jednym kierunku są przynajmniej dwa pasy, a obok jedzie lub stoi inny pojazd.
Wyobraźmy sobie, że jedno auto (żółte) zatrzymało się przed przejściem, by przepuścić pieszego, a drugie (czerwone) dopiero dojeżdża drugim pasem. Gdyby żółtego pojazdu nie było, kierowca czerwonego – widząc, że pieszy za moment zejdzie z jego pasa – mógłby nie zatrzymywać się, bo nie dochodziłoby do ustępowania pierwszeństwa. Obecność stojącego auta sprawia jednak, że przejazd czerwonego obok żółtego może zostać potraktowany jako omijanie pojazdu, który zatrzymał się, aby ustąpić pierwszeństwa pieszemu.
Zgodnie z art. 26 ust. 3 pkt 2 kierujący nie może omijać pojazdu jadącego w tym samym kierunku, który zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu. W tej konfiguracji nie jest kluczowe, czy czerwony samochód jeszcze ustępuje pierwszeństwa. Istotny staje się sam fakt, że obok stoi pojazd zatrzymany właśnie po to, by przepuścić pieszego.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Pojawia się wtedy dodatkowa wątpliwość: jeśli pieszy opuścił już przejście, to żółty pojazd w danym momencie nie ustępuje mu pierwszeństwa, więc teoretycznie omijanie nie powinno być problemem. Z drugiej strony przepis wskazuje na cel zatrzymania ("w celu ustąpienia"), co przy dosłownym odczytaniu może prowadzić do wniosku, że omijanie jest zakazane niezależnie od tego, czy pieszy wciąż jest na pasach.
W efekcie trudno wskazać jednoznaczną odpowiedź – zwłaszcza że dosłowna interpretacja przepisów nie zawsze przekłada się wprost na praktykę w ruchu drogowym.