Jechał 300 km/h i wszystko nagrał. Policja zabrała mu samochód
Na wniosek prokuratury policja zabezpieczyła BMW mężczyzny, który autostradą A4 jechał ponad 300 km/h, a całe zdarzenie nagrał i opublikował. Teraz kierowca może mieć poważne kłopoty.
Chęć wywarcia wrażenia na innych poprzez media społecznościowe bywa zgubna. Mężczyzna, który był na tyle nierozważny, by w zimowych warunkach pędzić autostradą A4 w okolicach Chorzowa ponad 300 km/h pozwolił nagrać to zdarzenie pasażerowi. Film został opublikowany, mimo że w pewnym momencie w materiale wideo widoczna była twarz kierowcy.
Nagranie trafiło do policji – najpierw stołecznej, a potem w Chorzowie, bo to właśnie w okolicy tego miasta doszło do szaleńczego przejazdu. Mundurowi słusznie założyli, że w przypadku tak szybkiego kierowcy nie ma na co czekać i rozpoczęli działania w celu określenia personaliów kierowcy oraz autora filmu. Udało się to osiągnąć całkiem szybko, mimo zarejestrowania auta na inną osobę. Jak jednak stwierdziła policja, jego faktycznym użytkownikiem jest, a raczej był, nagrany kierowca.
Exlantix ES z bliska. Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł!
Sprawę przejęła Prokuratura Rejonowa w Chorzowie, która wszczęła postępowanie pod kątem art. 174 par. 1 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Decyzją prokuratury pojazd został zabezpieczony jako dowód w sprawie. - Należy go przebadać, poddać oględzinom. Było to w końcu narzędzie potencjalnego przestępstwa – powiedziała cytowana przez Polską Agencję Prasową prok. Sabina Kuśmierska.
Sprawca może mówić o szczęściu. Po pierwsze dlatego, że nie zabił ani innych, ani siebie. Po drugie, gdyby na podobny wybryk zdecydował się kilka dni później, konsekwencje mogłyby być jeszcze surowsze. 29 stycznia w życie wchodzą nowe przepisy.
Od tego dnia karze od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności będzie groziło każdemu, kto zdecyduje się prowadzić "(…) rażąco przekraczając prędkość oraz rażąco naruszając inne zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym i przez to naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia (…)". Ten przypadek niemal na pewno się tu kwalifikuje.