Jak poradzić sobie z rozładowanym akumulatorem?

Kable rozruchowe
Kable rozruchowe
Artur Kuśmierzak

20.12.2010 12:05, aktual.: 07.10.2022 16:57

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Tym razem zajmiemy się akumulatorem. Jeśli jeszcze nigdy nie mieliście okazji zmierzyć się z rozładowanym akumulatorem i nie macie pojęcia, co w takich przypadkach należy robić, spieszymy z pomocą.

Tym razem zajmiemy się akumulatorem. Jeśli jeszcze nigdy nie mieliście okazji zmierzyć się z rozładowanym akumulatorem i nie macie pojęcia, co w takich przypadkach należy robić, spieszymy z pomocą.

Jeśli twoje auto nie chce odpalić, pierwsze podejrzenie pada na akumulator. Ale jak zbadać, czy to właśnie on jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Oczywiście na początku powinniśmy przekręcić kluczyk w pozycję zapłonu i sprawdzić, czy na desce rozdzielczej zapaliły się kontrolki. Jeśli kontrolki zapalają się i gasną, a my nie możemy włączyć żadnego urządzenia, które korzysta z prądu akumulatora, wówczas możemy być pewni, że to on jest sprawcą tej sytuacji.

Obraz

Kiedy już stwierdzimy, że bateria zasilająca nasze auto jest rozładowana, możemy przystąpić do przywrócenia jej do życia. Na początku powinniśmy przygotować sobie następujące rzeczy: przewody rozruchowe, szczotkę drucianą, papier ścierny, gumowe rękawice i ochronne okulary. Jak dobrać kable rozruchowe? Zasadniczo im grubsze, tym lepsze, jednak optymalne dla aut osobowych będą przewody o przekroju 16 mm², do ciężarówek zalecane są od 35 do 50 mm².

Dlaczego nie cieńsze? Ponieważ przy większym natężeniu prądu kable mogą się grzać, a w skrajnych przypadkach nawet stopić. Co więcej, do tego zabiegu będziemy potrzebować również innego pojazdu ze sprawnym akumulatorem. Przed przystąpieniem do działania musimy zaparkować auto, z którego będziemy czerpać prąd, odpowiednio blisko samochodu z rozładowaną baterią.

Uwaga! Nie wolno ładować akumulatora, jeśli jest on nieszczelny. Często przyczyną śmierci akumulatora jest zimno. Przez rozpoczęciem ładowania sprawdźmy, czy ciecz (elektrolit) znajdująca się w jego wnętrzu nie zamarzła. Jeśli stwierdzimy, że tak, wtedy również nie próbujmy go uzdrawiać.

Nieprzestrzeganie powyższych zasad może grozić eksplozją akumulatora. Zanim podepniemy przewody, musimy go zlokalizować. Jeśli nie możemy go znaleźć pod maską, to najprawdopodobniej jest w bagażniku. Ostatecznie warto zerknąć do instrukcji - tam na pewno będzie informacja, gdzie znajduje się akumulator.

Obraz

Kiedy już znajdziemy akumulator, można zabrać się do podpięcia kabli rozruchowych. Warto zaznaczyć, że przewód czerwony podpinamy pod klemę dodatnią, a czarny pod ujemną. Jeżeli klemy są na tyle zardzewiałe, że nie możemy odczytać, która z nich jest ujemna, a która dodatnia, warto przeczyścić je drucianą szczotką lub papierem ściernym. Kolejność podłączania kabli jest następująca: najpierw kabel czerwony podłączamy do naładowanego akumulatora, a następnie do pojazdu z rozładowaną baterią.

Przewód czarny podłączamy nie bezpośrednio pod klemę, jak w przypadku czerwonego, ale pod uziemienie znajdujące się tuż obok albo pod łapę silnika. Dlaczego? Podpięcie tego przewodu bezpośrednio pod klemę może teoretycznie spowodować zwarcie. Uważajmy na iskry, które mogą pojawić się po podłączeniu drugiego kabla.

Nie musimy się nimi przejmować - to zupełnie normalne zjawisko, ale rękawiczki mogą się przydać. Właśnie dlatego zalecamy użycie gumowych rękawic i okularów ochronnych. Gdy wszystko jest już podłączone, możemy uruchomić silnik samochodu ładującego. Po odczekaniu kilku chwil rozładowany akumulator powinien zadziałać.

Obraz

Teraz ważne jest, by nie gasić silnika przez co najmniej 20 minut. Nie ma to większego znaczenia, czy motor będzie pracował na biegu jałowym, czy będziemy poruszać się autem. Po takim naładowaniu warto podłączyć baterię naszego samochodu pod prostownik (umożliwia ładowanie akumulatora prądem stałym za pomocą gniazdka elektrycznego z prądem przemiennym), czyli specjalne urządzenie ładujące, które dodatkowo wydłuży żywotność akumulatora.

Należy pamiętać, by ustawić na prostowniku odpowiednie parametry ładowania. Warto też zakupić tester służący do badania rozładowania akumulatora, który wskaże nam stopień jego naładowania, poziom utrzymania pojemności, napięcie w stanie spoczynku i pod wybranym obciążeniem.

Koszt takiego urządzenia - zależnie od funkcji - to od 30 zł do ponad 100 zł. Można też sprawdzić pobór prądu za pomocą amperomierza. W stanie czuwania zużycie prądu powinno wynosić nie więcej niż 0,1 ampera (zazwyczaj mniej niż 0,05 ampera, zależnie od liczby czuwających urządzeń elektrycznych).

Jeśli wartość jest znacznie wyższa, należy szukać przyczyny, na przykład wyciągając kolejno bezpieczniki i patrząc, kiedy pobór zmaleje do poprawnej wartości. Wiedząc, za co dany bezpiecznik jest odpowiedzialny, można odnaleźć źródło problemu. Jeżeli już musimy zmienić akumulator, powinniśmy ściśle przestrzegać zaleceń producenta.

Przed zakupem należy dowiedzieć się, jakie dane powinna mieć nasza nowa bateria. Podstawowe parametry to pojemność wyrażana w amperogodzinach (Ah) oraz prąd rozruchowy oznaczony w amperach (A). Ponadto kupując nowy akumulator, mamy obowiązek oddać stary. Jeśli tego nie uczynimy, punkt sprzedaży zażąda od nas kwoty depozytowej wysokości 30 zł, którą będziemy mogli odzyskać w ciągu 30 dni  (w wyjątkowych przypadkach w terminie 45 dni) po dostarczeniu akumulatora.

Źródło: AutoEvolution

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (13)
Zobacz także