Kierowca skody wybrał się w kierunku Łodzi. Niestety, na autostradzie A1, zamiast jechać pasem w stronę Łodzi, poruszał się pod prąd, po pasie w kierunku Gdańska. W okolicy węzła w Grudziądzu drogowcy próbowali go zatrzymać, ale kierowca nie reagował. Na węźle w Lisewie chciał zjechać z autostrady. Wtedy o niebezpiecznej sytuacji obsługa powiadomiła policję.
Policjanci sprawdzili trzeźwość kierowcy skody i – o dziwo – nie był on w stanie po spożyciu alkoholu. Nie widział też w swoim zachowaniu nic złego.
"Nie przyznał się, gdzie wjechał na autostradę pod prąd, a całą sytuację bagatelizował, twierdząc, że nic się nie stało" – podaje podkom. Tomasz Zieliński z Policji Kujawsko-Pomorskiej.
Funkcjonariusze zatrzymali mu prawo jazdy i skierowali sprawę do sądu. 49-latek może sporo zapłacić – sąd może bowiem ukarać go grzywną w wysokości do 30 tys. zł.