Niemieckie firmy oznaczają swoje auta kombinacją liter i liczb, aby ułatwić poruszanie się w gąszczu modeli. Czy to działa? Nie. Weźmy pod uwagę BMW 520d – jest to limuzyna serii 5 z silnikiem, jak sama nazwa podpowiada, diesla o pojemności 2 litrów. Tak więc 525 to pojemność 2.5, a 518 to 1.8 litra. Nic z tych rzeczy. Wszystkie mają 2litrowy silnik, a różnią się wyłącznie mocą. To może Audi? Audi oznacza swoje modele literą i cyfrą, tak więc mamy Audi A1, A2 (już mało kto pamięta o tym autku), A3, A4, A5, A6, A7, A8, S1, S3, S4, S5, S6, S7, S8, RS3, RS4, RS5, RS6, RS7, do tego R8, TT i cała rodzina Q (i pewnie jeszcze z miliony innych). Czy taka ilość oznaczeń coś ułatwia? Nie sądzę. W Porsche mamy kilkanaście różnych oznaczeń modelu 911, a Mercedes klasy C W204 250cdi ma, rzecz jasna, pojemność 2.1 litra.