Pikes Peak to szczyt w Kolorado, gdzie co roku zawodnicy "ścigają się do linii chmur". Kiedyś na tej trasie – choć jeszcze tylko żwirowej – śmigał Peugeot 405 z Ari Vatanenem, z kolei zapaleni gracze ścinali czas jeżdżąc kultowym Suzuki Escudo na Playstation. Teraz ta trasa to domena elektryków.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOSamochód Roku WP 2026 - tak wyglądał backstage plebiscytu
Najpierw pojawił się Volkswagen ze specjalnie zaprojektowanym VW ID.R w klasie Unlimited. Rok temu Ford ściągnął SuperVana, który zdobył rekord w klasie Open. W tym roku Romain Dumas zasiadł za kierownicą elektrycznego F-150. Lepiej jednak powiedzieć, że konstrukcja bardziej przypomina spoiler z doczepionym do niego pick-upem.
Dumas "pokonał techniczną usterkę podczas jazdy", co oznacza, że zatrzymał się na 26 sekund żeby "zminimalizować problem" (czyli wyłączyć i włączyć auto), po czym 1600-konny F-150 Lightning SuperTruck pognał po zwycięstwo, osiągając czas 8:53.553. Pokonał w ten sposób 61 konkurentów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEORomain Dumas Becomes the PPIHC 2024 King of the Mountain | PIKES PEAK WINNING Race Day Onboard
Dlaczego elektryki tak dobrze radzą sobie w tej rywalizacji? Pikes Peak kończy się na wysokości 1440 m n.p.m., gdzie powietrze jest rzadsze, co oznacza mniej tlenu. Mniej tlenu to mniejsza moc silnika spalinowego. Dla elektryków natomiast nie ma to znaczenia. Stąd też takie, a nie inne spoilery, które muszą sprawdzać się na całej trasie, również przy mniejszej gęstości powietrza.