Duchowy następca Defendera i maszyna prosta do bólu. Ineos wjedzie do Polski

Narzekasz na "koniec prawdziwej motoryzacji"? Z łezką w oku patrzysz na Mercedesa Klasy G czy Defendera sprzed lat, którym bliżej do ciągnika niż do samochodu? Mam dobrą wiadomość – duchowy następca tego ostatniego będzie dostępny w Polsce.

Wygląda jak Defender? O to chodziłoWygląda jak Defender? O to chodziło
Źródło zdjęć: © mat. prasowe Ineos
Mateusz Lubczański

Ineos – tak nazywa się marka, która zamierza w Polsce trafić do bardzo specyficznego klienta - takiego, który potrzebuje niezawodnej, prawdziwej terenówki. Już historia jej powstania jest niezwykle ciekawa. Stoi za nią Sir Jim Ratcliffe, jeden z potentatów przemysłu chemicznego i jeden z najbogatszych ludzi na Wyspach Brytyjskich. Kiedy Land Rover stwierdził, że czas pożegnać się z klasycznym Defenderem, Ratcliffe chciał przejąć linię i dalej produkować legendę. Kiedy okazało się, że za pieniądze nie można kupić wszystkiego, Ratcliffe powiedział "ok" i postanowił sam stworzyć swojego "Defendera".

Dlatego też powstał Grenadier, którego nazwa pochodzi od jednego z pubów w Londynie, gdzie zresztą powstały pierwsze szkice terenówki. Nie ma co ukrywać, że nie było to specjalnie skomplikowane, biorąc pod uwagę kształt Defendera/Grenadiera. Auto oparto na ramie, pod maską nie znajdziemy hybryd, a już samo wnętrze – banalnie proste i gotowe na podpięcie akcesoriów pokroju oświetlenia czy wyciągarki – sprawia bardzo surowe wrażenie.

O to chodziło – Grenadier nie będzie bulwarówką, nie będzie miał pod maską V8, które ma powiększać ego właściciela. Będzie miał za to rzędową "szóstkę" z BMW. Ineos ma sprawdzić się tam, gdzie reszta aut wymięka – w górach, w błotach, rzekach i każdym innym terenie, w który wjedzie właściciel.

Ineos Grenadier
Ineos Grenadier © mat. prasowe Ineos

"Chwila, chwila" – pomyślicie. – "Jak można wprowadzić na rynek nowe auto, które nie jest hybrydą?". Okazuje się, że jeśli firma nie przekroczy magicznej liczby 10 tys. egzemplarzy rocznie, Unia Europejska przymknie oko na emisję dwutlenku węgla. Ineos wie, że nie będzie to trwało wiecznie – dlatego razem z Hyundaiem pracuje nad napędem wykorzystującym wodór.

Ineos ma już fabrykę we Francji, którą odkupił od Daimlera. Jeszcze produkuje smarty, ale dzięki temu firma zdobywa doświadczenie w prowadzeniu obiektu. W 2024 roku Ineos chce iść "pełnym ogniem", produkując 30 tys. egzemplarzy rocznie, z czego 9 tys. ma trafić na Stary Kontynent, w tym 3-4 tys. do samych Niemiec, a do Polski ok. 400 egzemplarzy (w tym planowane pick-upy). Cena nie jest jeszcze znana, ale pierwsze prognozy mówią o 60 tys. euro. Na pewno na cenę w Polsce wpływ będzie miała akcyza. Plany są ambitne, ale czy kilka lat temu pomyślelibyście, że Suzuki Jimny będzie kosztowało 100 tys. zł? No właśnie.

Tak - domyślnie - mają wyglądać salony
Tak - domyślnie - mają wyglądać salony © mat. prasowe Ineos

"Dobrze, ale gdzie to serwisować?" – zapytacie. Ineos doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak istotna jest obsługa posprzedażowa. Przedstawiciele chwalą się, że jeśli utkniecie gdzieś w okolicach Opuwo w Namibii, zespół latających mechaników jest gotowy wyruszyć w dzicz i naprawić wam auto. O wiele bardziej prawdopodobne jest, że awaria spotka was pod Sochaczewem. Co wtedy?

Za utrzymanie Grenadierów na drodze będzie odpowiedzialny serwis Boscha. Chodzi o kilka punktów w większych miastach Polski – takich jak Gdańsk czy Poznań – które będą w stanie podjąć się naprawy. Poza tym firma udostępni trójwymiarową instrukcję serwisową pojazdu.

Wolisz sam pracować nad swoim autem? Nie ma sprawy – możesz przejrzeć dokładnie przekrój odpowiednich elementów, zamówić szwankującą część do domu, a dzięki dokładnej instrukcji poczujesz się jak MacGyver.

Wszystko to brzmi całkiem interesująco, a pierwsze egzemplarze testowe mają jeszcze w tym roku pojawić się w Polsce. To tzw. "muły", które służą rozwojowi konstrukcji, a przejadą łącznie 1,8 mln km, zanim "normalne" auta dojadą do klientów. To nastąpi w lipcu 2022 roku. Grenadiera można zamawiać na stronie www.ineosgrenadier.com od 14 października.

Źródło artykułu: WP Autokult
Wybrane dla Ciebie
"To najniebezpieczniejsza grupa" – minister bierze się za kierowców z zakazami
"To najniebezpieczniejsza grupa" – minister bierze się za kierowców z zakazami
Nieprzytomny siedział w aucie. Policjanci uratowali mu życie
Nieprzytomny siedział w aucie. Policjanci uratowali mu życie
Chińskie samochody w USA. Zakaz jest pod znakiem zapytania
Chińskie samochody w USA. Zakaz jest pod znakiem zapytania
Bugatti Chiron z imponującym przebiegiem. Jak na unikat to sporo
Bugatti Chiron z imponującym przebiegiem. Jak na unikat to sporo
Sam wystawił się policji. Przyjechał samochodem na miejsce
Sam wystawił się policji. Przyjechał samochodem na miejsce
Holendrzy zrobili superauto. Szokuje stosunkiem mocy do masy
Holendrzy zrobili superauto. Szokuje stosunkiem mocy do masy
Niemcy zmienią nazwę popularnego modelu. Ma się lepiej kojarzyć
Niemcy zmienią nazwę popularnego modelu. Ma się lepiej kojarzyć
Rozbudują węzeł na obwodnicy Trójmiasta. Jest wniosek
Rozbudują węzeł na obwodnicy Trójmiasta. Jest wniosek
Test: Kia EV4 na trasie 1000 km przez mróz, góry i białą plamę na mapie ładowarek
Test: Kia EV4 na trasie 1000 km przez mróz, góry i białą plamę na mapie ładowarek
29 stycznia wielka zmiana przepisów. Srogie kary dla kierowców
29 stycznia wielka zmiana przepisów. Srogie kary dla kierowców
Ile zimą przejedzie elektryk? Niemcy sprawdzili to i pokazali prawdę
Ile zimą przejedzie elektryk? Niemcy sprawdzili to i pokazali prawdę
GDDKiA zapowiada weekendowe utrudnienia na Zakopiance
GDDKiA zapowiada weekendowe utrudnienia na Zakopiance
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥