Drogi stają się terenem łowieckim. Wyłudzenia z OC rosną i będą rosły

Drogi stają się terenem łowieckim. Wyłudzenia z OC rosną i będą rosły11.12.2017 08:30
Nie liczy się to, kto jak się zachowywał przed kolizją. Winny jest ten, kto ją spowodował.
Nie liczy się to, kto jak się zachowywał przed kolizją. Winny jest ten, kto ją spowodował.
Źródło zdjęć: © fot. Shutterstock / tomasso79

Liczba wyłudzeń od ubezpieczycieli spada, ale rosną kwoty, które są w ten sposób wypłacane. Renesans przeżywają oszustwa na kolizję. I to nie te, które są z pełną premedytacją planowane przez właścicieli dwóch samochodów. Na drodze jest wielu łowców, którzy czekają na swoje ofiary na rondach i trudniejszych skrzyżowaniach.

Nie od dziś wiadomo, że wielu kierowców nie zna podstawowych zasad ruchu drogowego i nie potrafi się zachować na skrzyżowaniach. To idealne miejsce na łowy dla wyłudzaczy odszkodowań komunikacyjnych z polis OC. Wystarczy prosta sztuczka z wjazdem na rondo i poruszaniem się prawym pasem aż do momentu, gdy ktoś będzie chciał zjechać z ronda przeświadczony o tym, że z prawej strony nikogo nie ma. To nic, że uderzony pojazd jechał nieprawidłowo. Szkodę spowodował ten, kto zmienia pas.

Nie musi to być rondo – wystarczy niedawno opisane przez nas skrzyżowanie z pierwszeństwem łamanym, co do którego jest wiele wątpliwości. Nawet takie bez sygnalizacji świetlnej nierzadko jest miejscem, gdzie łatwo o stłuczkę. Nie każdy bowiem zwraca uwagę na znaki, a tuż przez skrzyżowaniem jest za późno. Zdezorientowany kierowca widząc nietypowy układ linii na jezdni ma wątpliwości. Kto kogo ma przepuścić? Łowca wie.

Sprawna osoba wyłudzająca odszkodowania musi mieć dwie umiejętności. Po pierwsze, musi dobrze znać przepisy ruchu drogowego i zasady panujące na danym terenie. Po drugie, musi reagować późno lub wcale. Różnica pomiędzy próbą uniknięcia spowodowania kolizji a brakiem takiej reakcji jest ogromna w skutkach, natomiast trudno cokolwiek udowodnić. Jeżeli jest wymuszenie, ofiara ma prawo nie zdążyć wyhamować. Jak to działa? Wystarczy obejrzeć poniższe wideo.

Kierowca z wideorejestratorem w większości sytuacji przedstawionych w materiale nie jest winnym spowodowania kolizji, zgodnie z przepisami ruchu drogowego, ale nie trzeba dużej wyobraźni by zauważyć, że większości mógłby z powodzeniem uniknąć. Doskonały łowca odszkodowań z OC.

I właśnie przed takimi kierowcami przestrzegam. Cóż z tego, że ktoś jedzie nieprawidłowo, skoro o winie spowodowania kolizji rozstrzyga to, kto ją spowodował. Ciekawy przykład – skręcacie w prawo na drogę z pierwszeństwem przejazdu. Z lewej strony nadjeżdża samochód, w którym włącza się prawy kierunkowskaz. Wyjeżdżacie i bum! Zostaliście zmyleni, ale to wy spowodowaliście kolizję. Jego nieprawidłowe sygnalizowanie nie ma dużego znaczenia, tym bardziej, że nawet wideorejestrator skierowany kamerą do przodu nie mógł tego nagrać. Udowodnicie, że kierujący włączył kierunkowskaz? Nie.

Inna sytuacja. Siedzicie komuś na zderzaku i ten nagle hamuje. Bez powodu, co jest oczywiście wykroczeniem. Ale kolizję spowodowaliście wy. Trudno będzie dochodzić swoich racji w sądzie, chyba że macie nagranie.

Gwałtowny wzrost cen polis OC u wielu kierowców wywołuje szał. Zniżek przybywa, a OC i tak jest droższe z roku na rok. I to nie o kilkadziesiąt, ale kilkaset złotych. Pakiet OC z autocasco zaczyna być poza zasięgiem przeciętnego Polaka. Wysokie ceny mogą być jedną z przesłanek do tego, że w pewnym momencie świadomie ktoś nie uniknie kolizji. "A niech mi zapłacą, a niech zwrócą wreszcie ciężko zarobione pieniądze, które zabierają" – niejeden pomyśli. Wystarczy pierwsza z brzegu kancelaria i szkoda z kilku tys. zł może wzrosnąć do kilkunastu, bo boli głowa, bo jest trauma. Takie są fakty, to nie historie wyssane z palca.

Obawiam się, że dalszy wzrost cen OC może spowodować wzrost wyłudzeń. Nawet jeżeli rzeczywiście jest się niewinnym i poszkodowanym, można wycisnąć z ubezpieczyciela ostatnie soki – wystarczy dobry prawnik i trochę "naciąganej prawdy". To oczywiście spowoduje dalszy wzrost cen polis i koło samo się napędza.

Dzięki istnieniu OC powstała specyficzna sytuacja na drodze, że im bardziej jest się poszkodowanym, tym lepiej. Przez OC nie zawsze "opłaca się" unikać kolizji i to już jest patologia.

Ubezpieczyciele sugerują, że należy zmienić prawo, które pozwala wziąć gotówkę zamiast pokrycia faktur z warsztatu za naprawę samochodu. Z pewnością zabrałoby to zajęcie niektórym "zawodowym wyłudzaczom". Tyle tylko, że naprawdę nie każdy chce naprawiać samochód – przecież to jego własność i może z nim zrobić co chce.

Jedno jest pewne – musicie uważać. Bo nasze drogi stają się terenem łowieckim oraz miejscem, gdzie nawet spokojni z reguły ludzie chcą wyładować swoją frustrację. Zwłaszcza w dużych miastach, nieznanych wam, jeżeli macie auto z obcą rejestracją, zachowajcie wielokrotnie wspominaną w kodeksie drogowym szczególną ostrożność. Nie patrzcie na to, że ktoś zachowuje się nieprawidłowo – wy zachowujcie się jak należy.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)