Są pierwsi ukarani kierowcy. Nawet 2500 zł i 12 punktów
Są już pierwsi kierowcy ukarani na nowych zasadach przez policję za driftowanie. Najprawdopodobniej palma pierwszeństwa należy się kierowcy BMW, którego policjanci z Wadowic przyłapali na celowym zarzucaniu tyłem podczas wyjeżdżania z drogi podporządkowanej.
1500 zł za drift lub 2500 zł, jeśli w następstwie takiego manewru doszło do zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Do tego odpowiednio 10 lub 12 punktów karnych – tak wyglądają nowe kary za driftowanie, czyli celowe zrywanie przyczepności tylnej osi. O tym, że nowe przepisy nie są jedynie teoretyczne, przekonali się już pierwsi kierowcy.
W nocy z soboty na niedzielę – z 14 na 15 lutego – na drodze krajowej nr 52 w Kalwarii Zebrzydowskiej kierujący BMW postanowił poćwiczyć driftowanie. Na nieszczęście nierozważnego mężczyzny wszystko to stało się na oczach wadowickich policjantów, którzy nie zawahali się przed wykorzystaniem nowych przepisów. Mężczyzna otrzymał mandat w wysokości 1500 zł i przyjął 10 punktów karnych.
We wtorek 17 lutego limanowscy policjanci zatrzymali 34-letniego kierowcę BMW. Mężczyzna, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, celowo wprowadził samochód w poślizg. Szybko pożałował. Mundurowi nałożyli na kierowcę mandat w wysokości 1500 zł, a na jego konto dopisali 10 punktów karnych.
Kara może być bardziej dotkliwa. Przekonał się o tym 20-letni kierowca w Jarocinie. Młody mężczyzna postanowił ćwiczyć drift na jednym z parkingów. Policja nie uznała tego jednak za dobrą zabawę i wkroczyła do akcji z bloczkiem mandatowym. 20-latek przyjął mandat w wysokości 2500 zł, a do tego otrzymał 12 punktów karnych.
Wyższe kary to nie wszystko. Od 30 marca 2026 r. za driftowanie lub jazdę na jednym kole motocyklem czy motorowerem obligatoryjnie na trzy miesiące zatrzymywane będzie prawo jazdy.