Pierwsza jazda: Dacia Sandero Stepway Eco-G 120 auto - zmiany skrojone pod Polaków
Jeśli zdaje ci się, że jedyną alternatywą wobec drogich aut z Niemiec, Włoch czy Francji jest oferta Chińczyków, to jesteś w błędzie. Dacia nie poddała się fatalistycznym nastrojom i właśnie wymienia ofertę swoich napędów oraz odświeża modele. Gdyby FSO istniało, teraz wprowadzałoby w swoich modelach właśnie takie zmiany.
Rumuni podbijają stawkę
Dacia Sandero w ciągu kilku ostatnich lat utrzymuje się w gronie najlepiej sprzedających się modeli w Europie. Polscy klienci nie cenią jej aż tak bardzo, ale teraz wiele może się zmienić. Na scenę wkraczają bowiem auta, które są owocem pokoleniowej zmiany w jednostkach napędowych Dacii. Teraz wiele do powiedzenia będą miały samochody z tym, co Polacy lubią najbardziej – silnikami hybrydowymi i zasilanymi LPG, a nawet realizującymi obydwie te konwencje jednocześnie.
Wygląda to tak, jak gdyby rumuńska marka zapytała Polaków, co powinno się zmienić w ich autach. W końcu to właśnie w naszym kraju mamy jeden z najwyższych w Europie udziałów samochodów napędzanych hybrydami i silnikami z instalacją LPG. Rumuńska marka dorzuca do tego element, którego części klientów mogło brakować – automat w modelach na LPG.
To właśnie jest podstawa nowości pod maską w odświeżonym modelu Sandero. Z zewnątrz nowe wcielenie auta segmentu B najłatwiej poznamy po światłach. Wcześniej odznaczały się wkomponowanym motywem obróconej o ok. 90 stopni litery "Y". Obecnie tak z przodu, jak i z tyłu mamy do czynienia z prostokątnym paskiem świateł, któremu jakby odfrunęło ku górze nieco pikseli. To, co najważniejsze w zmienionym Sandero, znajduje się jednak pod karoserią.
Ma być wygodnie
Do dyspozycji otrzymałem samochód z nowym zespołem napędowym Eco-G 120 auto. Pod tym skrótem kryje się silnik o pojemności 1,2 l, który dzięki doładowaniu uzyskuje moc 122 KM (wcześniej było to 100 KM). Wzrost nastąpił również w dziedzinie pojemności zbiornika na LPG, bo silnik jest dostosowany do jego używania. Z 40 l przeskoczono na 49,6 l. I to nie koniec dobrych informacji.
Jest jeszcze jedna zaleta. Teraz po raz pierwszy Sandero otrzymało silnik na LPG oraz automatyczną skrzynię biegów naraz. To dwusprzęgłowa, sześciobiegowa przekładnia, której pracą – dzięki łopatkom – można sterować bez odrywania rąk od kierownicy. W mieście samochód okazał się całkiem satysfakcjonującą propozycją.
Silnik w domyśle uruchamia się, korzystając z benzyny. Gdy chcemy przejść na LPG, należy wcisnąć przycisk znajdujący się na desce rozdzielczej po lewej stronie od kierownicy. Po takim kroku jednostka napędowa nie traci zbytnio na kulturze pracy, a skrzynia biegów zwykle działa bez wpadek. Oczywiście nie ma się co czarować – przyspieszenie następuje z pewnym opóźnieniem, a kilka razy dało się zaobserwować wyraźną zwłokę w ruszaniu po wciśnięciu pedału przyspieszenia, ale nie są to wady, które w mojej ocenie miałyby dyskwalifikować auto.
Tę wadę z nawiązką równoważy wygoda jazdy bez konieczności zmiany biegów, niezły układ jezdny, dający więcej niż wystarczające wyczucie samochodu podczas prowadzenia i akceptowalna wygoda, zapewniana nie tylko przez zawieszenie, ale także opony o dość wysokim profilu (zakup drugiego zestawu ogumienia nie zrujnuje właścicieli). A spalanie?
Katalogowo średnie to 5,7 l/100 km w przypadku benzyny i 7,1 l/100 km dla LPG. W praktyce spalanie określiłbym na około 8 l LPG na 100 km, ale dystans, który dane mi było autem pokonać, był zbyt krótki, by z pełnym przekonaniem bronić tej wartości. Jeśli jednak tak jest, to pokonanie 100 km na LPG kosztuje ok. 22 zł. Przy cenie paliw w momencie pisania tego tekstu to tak jakby samochód spalił 3,8 l benzyny na 100 km.
Musi być tanio
Oczywiste jest, że decydując się na Dacię, trzeba pójść na pewien kompromis. Wnętrze Sandero wykonano z materiałów, które nie grzeszą najwyższą jakością, ale przynajmniej spasowanie poszczególnych elementów w moim egzemplarzu nie pozostawiało wiele do życzenia. Oszczędności widać również w niskiej jakości obrazu z kamery cofania i kamer dających boczny widok. Rumuńska marka nie da nam też wielu okazji do podbudowania ego w oczach sąsiadów. Jeśli jednak komuś na tym niespecjalnie zależy, to Sandero odwdzięcza się ceną.
W wersji Stepway, jaką widzicie na zdjęciach, samochód z automatyczną skrzynią biegów kosztuje 83,3 tys. zł za wersję wyposażeniową expression lub 89,4 tys. zł za topową wersję extreme. Za dużo? Jeśli nie zależy ci na kostiumie, mającym upodobnić auto do crossovera, możesz wybrać zwykłe Sandero.
Wygląda nieco mniej bojowo od Stepwaya, ale za to w odmianie Eco-G 120 z automatem kosztuje 74,9 tys. zł za wyposażenie expression lub 80,5 tys. zł za topową odmianę journey. To już pułap, przy którym chińskie marki muszą oglądać się przez ramię.
Sandero z jednostką Eco-G 120 i automatyczną skrzynią biegów to spójny samochód do miasta, choć oczywiście zbudowany w oparciu o kompromisy. Nowa jednostka z automatem zapewne przyciągnie do marki nowych klientów. Chyba że ci postanowią jeszcze poczekać. Na czwarty kwartał 2026 r. Dacia zapowiada debiut Sandero z jednostką hybrid 155, a więc klasycznym napędem hybrydowym, opartym o silnik spalinowy o pojemności 1,8 l. No i wtedy zacznie się robić jeszcze bardziej interesująco.