TestyDaciaDacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test

Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test

Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Marcin Łobodziński

30.09.2014 14:27, aktual.: 28.03.2023 16:25

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Są samochody drogie, są takie, za które trzeba zapłacić uczciwe pieniądze, a także auta tanie. Jeszcze niżej w tej klasyfikacji znajduje się Dacia ze swoimi porażająco niskimi cenami za niewspółmiernie dobre samochody.

Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test

Bądźmy uczciwi, zakup samochodu używanego powoli staje się bardzo ryzykowny. Nawet jeśli ma mieć 3-4 lata, to i tak w każdej chwili może stać się pułapką. Coraz mniejsza staranność wykonania podzespołów mechanicznych i rosnące wysilenie silników przy maksymalizacji zysków kosztem minimalizacji nakładów – to wszystko sprawia, że cykl życia produktu jakim jest samochód radykalnie się skraca. Rozwiązaniem są samochody nowe, ale te dla wielu wciąż pozostają nieosiągalne. Jest jednak taki producent, który oferuje nowe auta w cenie używanych, a przy tym nie są to złe produkty.

Obraz
© fot. Marcin Łobodziński

Weźmy taką Dacię Dokker, którą można nabyć już za 36 900 zł. Oczywiście są tańsze samochody, ale niech ktoś zaoferuje w tej cenie 5-osobowy model z ogromnym bagażnikiem. Oczywiście mowa o samochodzie z bardzo słabym silnikiem i nędznym wyposażeniem. Jednak Dokkera można kupić za 60 tys. zł już z silnikiem Diesla i niezłym standardem wyposażenia. Właśnie taki model miałem okazję sprawdzić.

Zwykle gdy mówi się osobom, których nie stać na nowe auto o cenach takich samochodów, w odpowiedzi słychać, że to kupa kasy, że za drogo, albo że nigdy nie wydałyby tyle pieniędzy na samochód. Tymczasem na kwotę 36 900 zł reakcja była zupełnie inna. Każdy dumał i uświadamiał sobie, że tyle to mógłby zapłacić za nowe auto. Małe kłamstwo przekonało mnie, że jednak Dokker nie jest taki słaby biorąc pod uwagę cenę. Testowy egzemplarz był niemal dwukrotnie droższy, a i tak wielu osobom się podobał. Po uwzględnieniu ceny rzecz jasna.

Obraz
Obraz
Obraz
© fot. Marcin Łobodziński

Skoro już jesteśmy w bagażniku, to oczywiście jest on ogromny. Mierzony według tej samej normy ISO bagażnik Dacii jest większy od Kangoo o 140 litrów, a po złożeniu siedzeń o 134 litry. Sposób składania siedzeń trochę się różni. W Kangoo uzyskujemy po złożeniu oparć i przesunięciu siedzisk niemal płaską podłogę, natomiast w Dacii można je całe postawić w pion. Które rozwiązanie jest lepsze? To już kwestia potrzeb.

Wnętrze Dokkera jest takie jak jego cena – mocno przycięte. Widać nie tylko klasę materiałów, ale również ich brak w niektórych miejscach. Goła blacha to nic zaskakującego w samochodzie za takie pieniądze. Nie jest jednak całkiem źle. Z materiałami Dokkera da się żyć, a podwójna kolorystyka nieco ożywia kabinę. Ergonomia i rozmieszczenie przycisków są typowe dla samochodów Renault i nie można tu mieć większych zastrzeżeń. We wnętrzu jest dużo schowków więc funkcjonalności nie można Dokkerowi odmówić. Trudno natomiast znaleźć wygodną pozycję za kierownicą, której zakres regulacji jest skromny. Trudno też nazwać fotele specjalnie wygodnymi, ale za to tablica wskaźników jest przejrzysta, a typowa dla tego koncernu nawigacja bardzo łatwa w obsłudze. Szkoda tylko, że mapy są trochę nieaktualne. Zaskakująco dobrze brzmi również zestaw audio. Nie można mieć większych zastrzeżeń do widoczności, choć lusterka wsteczne z wewnętrznym włącznie są zdecydowanie za małe.

Obraz
© fot. Marcin Łobodziński

Co ciekawe, w drugim rzędzie Dokkera nie ma za dużo przestrzeni. Gdy kierowca o wzroście 180 cm usiądzie okrakiem z przodu (to naturalna pozycja dla wyższych osób), za nim pasażer podobnej postury będzie dotykał kolanami oparcia. Trzy osoby raczej nie uznają kanapy za wygodną. Dacia jest węższa od Kangoo, ma za to większy rozstaw osi. Jednak jego kabinę rozplanowano bardziej pod kątem przestrzeni bagażowej, bo pasażerowie lepiej poczują się w Renault.

Obraz
Obraz
© fot. Marcin Łobodziński

Silnik Dokkera o mocy 90 KM nie pozwala na rozwijanie nadmiernych prędkości. Najlepiej czuje się w zakresie dopuszczalnych przez prawo i z dala od autostrad. W normalnym ruchu drogowym ma wystarczającą dynamikę, choć tę ograniczają długie przełożenia skrzyni biegów. To z kolei przekłada się na spalanie, które łatwo utrzymać na poziomie poniżej 6 l/100 km. Dynamika w zakresie niskich obrotów jest przyjemna dopóki nie wymagamy za wiele. Czuć, że turbosprężarka robi swoje, ale niewielki motor dCi nie lubi ciężkiej pracy. Nawet włącznie klimatyzacji w upalne dni powoduje u niego wysiłek. Gdy kompresor się uruchomi, cały silnik wraz z nadwoziem buczą wpadając jakby w wibracje. Co ciekawe, na zewnątrz słychać tylko wentylator, ale w kabinie robi się mało przyjemnie.

Obraz
© fot. Marcin Łobodziński

Testowa Dacia Dokker z dość bogatym wyposażeniem kosztuje mniej niż najtańsza odmiana Renault Kangoo. To doskonale definiuje markę: "jeśli nie oczekujesz za wiele, wybierz Dacię". To przemawia za rumuńskim samochodem, który po doposażeniu kosztuje mniej niż "goła" konkurencja. Niestety silnik dCi o tej mocy dostępny jest od dość bogatej - jak na Dacię - wersji wyposażenia, więc cena zaczyna się od 54 200 zł. To i tak bardzo mało jak na auto o dużych możliwościach przewozowych i dobrym standardem. Niestety pasażerowie Dokkera muszą pogodzić się z materiałami poniżej przeciętnej, wszechobecną blachą i niezbyt przestronną kabiną. Zasada coś za coś nigdy nie straci na wartości.

PLUSY:

Niska cena

Funkcjonalność

Ogromny bagażnik

Dobra widoczność

Wysoki komfort zawieszenia

Niskie zużycie paliwa

Tanie opcje wyposażenia

MINUSY:

Rozczarowująca przestronność

Słabe wyciszenie

Kultura pracy układu klimatyzacji

Brak czucia w układzie jezdnym

Jakość materiałów i wykończenie

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (23)