Odpalają i odśnieżają. Oto, co niszczą w autach
Spadające temperatury i opady oznaczają odśnieżanie auta przed ruszeniem. Czy warto wtedy uruchomić silnik i rozgrzać samochód na postoju?
Czy korzystne jest rozgrzanie silnika i czy są jakieś negatywne skutki, poza środowiskowymi? Dla nowoczesnych silników optymalna temperatura pracy wynosi około 90 stopni Celsjusza. Choć nowe jednostki napędowe osiągają ją stosunkowo szybko, starsze robią to wolniej z powodu wymagań emisyjnych, które oznaczają wysoką i stałą temperaturę pracy.
Silniki zgodne z normą Euro 5 i Euro 6 nagrzewają się dość szybko, szczególnie w autach benzynowych. W przypadku każdej konstrukcji wiele jednak zależy od tego, jak i gdzie jeździmy. W warunkach miejskich rozgrzewanie będzie trwało dłużej niż wtedy, kiedy po ruszeniu z miejsca wjedziemy na drogę szybkiego ruchu. Generalnie, rozgrzewanie może zająć od 5 do 15 minut - pod uwagę trzeba wziąć też działanie systemu start/stop.
Pierwsza jazda: Volkswagen T-Roc drugiej generacji - lubimy to, co znamy
Zasady mówią, że szybsze wyruszenie wpływa pozytywnie na silnik. Warto jednak poczekać chwilę, aby olej silnikowy dokładnie pokrył ruchome elementy, co jest szczególnie istotne przy starych olejach (zanieczyszczenia w kanałach olejowych) lub tych większej lepkości (np. 10W-40). Nowe samochody z olejem 0W20 czy 5W30 potrzebują na rozgrzanie zaledwie kilku sekund.
Przepisy dopuszczają minutę pracy silnika na postoju, co powinno wystarczyć do rozpoczęcia jazdy. Mimo że część kierowców preferuje komfort ciepłego wnętrza, długotrwała praca na postoju przyczynia się do szybszego zużycia komponentów takich jak filtry DPF, katalizatory czy układy dolotowe. Ponadto, emisja spalin zwiększa się przy długotrwałej pracy silnika na biegu jałowym.
Co się niszczy, kiedy rozgrzewamy silnik na postoju?
- Filtry DPF, GPF oraz katalizator niszczy woda i nadmiar paliwa. Praca na wolnych obrotach przyspiesza ich zapychanie, w efekcie powoduje szybsze zużycie.
- Cały układ wydechowy – skraplanie i gromadzenie się wody przy niskich temperaturach w układzie wydechowym jest procesem naturalnym i prowadzi do korozji.
- Olej silnikowy – im szybciej się rozgrzewa, tym szybciej odparuje z niego gromadząca się naturalnie woda, a także paliwo. Praca silnika z zanieczyszczonym olejem zawsze skutkuje przyspieszonym zużyciem.
- Układ dolotowy i zawory – nierozgrzany silnik spalający bogatą mieszankę wytwarza duże ilości nagaru, który gromadzi się w całym układzie dolotowym i na zaworach.
- Łańcuchowy napęd rozrządu – łańcuch napinany olejowym napinaczem dłużej pracuje luźno podczas pracy na postoju, co niszczy sam łańcuch, ale także koła zębate.
- Alternator – kiedy silnik rozgrzewa się na postoju, zazwyczaj włączamy też ogrzewanie szyb, co zwiększa pobór prądu, ale na niedużych obrotach alternatora, więc pracuje on pod dużo większym obciążeniem niż w czasie jazdy.
Warto pamiętać, że żaden konstruktor samochodu nie zakładał, że będzie on pracował tak długo na postoju, zwłaszcza po uruchomieniu. W ten sposób projektuje się jedynie pojazdy wojskowe czy budowlane.
Nawet w przypadku silników, które pierwotnie projektowano jako stacjonarne (bywały takie przypadki), stosuje się zabiegi, które dostosowują je do pracy w pojeździe, a to oznacza pracę w ruchu, czyli pod obciążeniem. Zatem konstruktor pojazdu optymalizuje jego pracę pod kątem jazdy, a nie pracy na wolnych obrotach podczas postoju.