Czarne skrzynki w autach obowiązkowe od 2022 r. Wiemy więcej o tym, jak będą działać

Ogranicznik prędkości (ISA) oraz czarne skrzynki to najbardziej kontrowersyjne elementy narzuconych przez Unię Europejską zmian
Ogranicznik prędkości (ISA) oraz czarne skrzynki to najbardziej kontrowersyjne elementy narzuconych przez Unię Europejską zmian
Źródło zdjęć: © autokult.pl
Tomasz Budzik

27.10.2021 10:40, aktual.: 14.03.2023 14:39

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia dotyczącego działania samochodowych czarnych skrzynek. Urządzenia EDR będą zbierać wiele szczegółowych danych i staną się obowiązkowe w nowych modelach od 6 lipca 2022 r.

Skrzynki będą śledzić

Współczesne samochody są tak naszpikowane elektroniką, że śmiało można je nazwać jeżdżącymi komputerami. Układy wspierające kierowcę, ułatwiające jazdę i zwiększające bezpieczeństwo korzystają z szeregu czujników śledzących każdy parametr jazdy. Co dzieje się ze wszystkimi zbieranymi przez nie danymi? Już w 2022 r. ta sprawa zostanie uregulowana przez władze Unii Europejskiej.

Od maja wszystkie nowe modele samochodów, a od maja 2024 r. wszystkie nowe auta będą musiały być wyposażane w szereg urządzeń. Wśród nich znajdą się rejestratory danych na temat zdarzeń, czyli EDR. Komisja Europejska właśnie przedstawiła projekt rozporządzenia, które określi zakres zbieranych przez czarne skrzynki danych.

Zgodnie z propozycją KE danych z urządzeń nie będzie można uzyskać bezprzewodowo, a dostęp do interfejsu umożliwiającego ich pobranie będzie możliwy tylko po odblokowaniu drzwi pojazdu. To ma zabezpieczyć zmotoryzowanych przed wyciekiem danych w niepowołane ręce. Podstawowymi informacjami zbieranymi przez EDR będzie marka i model pojazdu, jego wariant oraz poziom wyposażenia. A co ze szczegółami?

Zgodnie z projektem samochodowe czarne skrzynki mają rejestrować:

  • prędkość pojazdu w zakresie od 0 do 250 km/h w ciągu 5 sekund przed zderzeniem,
  • stopień otwarcia przepustnicy (wciśnięcia pedału przyspieszenia) w ciągu 5 sekund przed zderzeniem,
  • użycie hamulca w ciągu 5 sekund przed zderzeniem,
  • ruchy kierownicą w ciągu 5 sekund przed zderzeniem,
  • zmiany prędkości wzdłużnej i poprzecznej w czasie kolizji,
  • stan pasów bezpieczeństwa (zapięte / niezapięte) w ciągu 1 sekundy przed zderzeniem,
  • prędkość obrotową silnika,
  • włączenie się układu ABS,
  • kąt przechyłu pojazdu,
  • działanie systemu stabilizacji toru jazdy,
  • aktywację poduszek powietrznych,
  • stan położenia przednich foteli (jeśli przyjął on pozycję najbardziej do przodu i wpłynęło to na decyzję komputera o aktywacji poduszki powietrznej),
  • stan kontrolki systemu pomiaru ciśnienia powietrza w oponach (TPMS) w ciągu sekundy przed zderzeniem,
  • działanie tempomatu na 5 sekund przed zderzeniem,
  • stan aktywnych systemów wspomagania kierowcy (np. system utrzymywania pojazdu w pasie ruchu).

Lista może się wydłużyć

Zbierane przez rejestratory zdarzeń dane mają posłużyć do analizy przebiegu wypadków prowadzonej po to, by zwiększyć poziom bezpieczeństwa na drogach. Dane mają być anonimizowane i przekazywane wybranym branżowym instytucjom. Jeśli wydaje wam się, że lista parametrów, które będą zapisywane w EDR, jest długa, to musicie wiedzieć, że jeszcze może się ona zmienić.

Komisja Europejska rozpoczęła publiczne konsultacje rozporządzenia i już ma pierwsze efekty. Niemiecka Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego apeluje do UE o to, by pójść jeszcze dalej i zbierać dokładne informacje o czasie i miejscu zdarzenia. Zdaniem organizacji bez tego nie jest możliwa szczegółowa analiza zagrożenia wypadkami na europejskich drogach. Niemożliwe będzie również dostrzeganie niebezpiecznych rejonów na mapie czy słabych punktów elektronicznych systemów mających zapobiegać kolizjom.

A co z prywatnością? Wśród systemów, które będą zasilały informacjami samochodową czarną skrzynkę, w projekcie nowych przepisów nie ma systemu wykrywania zmęczenia kierowcy. Niektórzy zmotoryzowani obawiali się, że mogłoby to oznaczać daleko idącą ingerencję w prywatność. Dlaczego?

Co prawda większość obecnych w samochodach systemów tego typu do wykrywania zmęczenia czy rozproszenia posługuje się analizą ruchów kierownicą i czasem reakcji na bodźce, ale takie układy są mało doskonałe. Niektóre marki, na przykład Volvo czy Mazda, opracowały więc system, który bierze również pod uwagę obraz z kamery skierowanej na kierującą osobę. W ten sposób da się wykryć, czy kierowca zamyka oczy na dłużej niż ułamek sekundy potrzebny na mrugnięcie. Mogłoby to prowadzić do przechowywania w czarnej skrzynce zdjęć kierowcy. Najprawdopodobniej tak się jednak nie stanie, bo propozycja Komisji Europejskiej nie przewiduje zbierania takich danych przez rejestratory.

Samochody od lat rejestrują dane na temat parametrów jazdy. W USA czarne skrzynki są obowiązkowe od 2004 r. W Europie do tej pory nie było takich przepisów, ale i tak sprawny elektronik mógł wiele wyczytać z poszczególnych systemów. W przypadku nieco nowszych aut, wyposażonych w magistralę CAN, można uzyskać dane na temat prędkości jazdy, użycia hamulca, pracy systemu ABS czy zapięcia pasów. Niebawem dojdzie do tego nowa porcja danych.

Nowe przepisy mają wejść w życie 6 lipca 2022 r. Wówczas homologowane rejestratory zdarzeń staną się obowiązkowe we wszystkich wyjeżdżających z salonów autach osobowych będących nowymi modelami. Od 7 lipca 2024 r. będzie to obowiązkowe wyposażenie wszystkich nowych samochodów sprzedawanych w Unii Europejskiej.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (86)