Chrupiąca Corvetta po ukraińsku

Zamawiał ktoś dobrze spieczoną, chrupiącą Corvettę C6 prosto z Kijowa? Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć siłę żywiołu, a właściwie to co po sobie zostawił ogień trawiący Chevroleta Corvettę.

Obraz

Patrząc na Gallardo spalone w Belgii oraz Yarisa przypieczonego w Rosji łatwo dojść do wniosku, że auto płonęło dłuższą chwilę.

Zamawiał ktoś dobrze spieczoną, chrupiącą Corvettę C6 prosto z Kijowa? Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć siłę żywiołu, a właściwie to co po sobie zostawił ogień trawiący Chevroleta Corvettę.

Patrząc na Gallardo spalone w Belgii oraz Yarisa przypieczonego w Rosji łatwo dojść do wniosku, że auto płonęło dłuższą chwilę.

Nie mamy żadnych konkretnych informacji, możemy się jedynie domyślać, że pożar rozpoczął się w przedziale pasażerskim albo pod maską. Ogień pochłonął prawie każdy element karoserii auta, został tył z oponami, felgami i nadkolami. Papieros, koktajl mołotowa, czy wada instalacji elektrycznej?

Więcej zdjęc możecie zobaczyć na autoblogu.

Źródło: autoblog.com

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY