Chińskie auta są tanie? Nowa marka zdecydowanie przeczy tej teorii
Na polskim rynku debiutuje kolejna marka z Chin. Na razie z dwoma modelami, które mają rywalizować w elektrycznym segmencie premium.
Exlantix to chiński producent aut elektrycznych i hybrydowych należący do koncernu Chery. Marka bardzo młoda, bo istniejąca zaledwie od 2024 roku. Mimo niezbyt imponującego dziedzictwa ceni się jednak wysoko.
Exlantix właśnie wjeżdża do Polski z dwoma modelami - dużym liftbackiem ES oraz SUV-em ET. Obie propozycje to elektryki, które mają skusić najbardziej wymagających klientów.
Baic Beijing 5 - jest jak hotel, ale nie ten w Europie
Zacznijmy od ES-a, który mierzy 4945 mm długości, 1978 mm szerokości, 1474 mm wysokości i ma 3000 mm rozstawu osi. Auto korzysta z 800-woltowej architektury i dwóch silników elektrycznych, które łącznie generują 480 KM mocy i 663 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Takie parametry przekładają się na setkę w 4,2 s.
Samochód jest wyposażony w akumulator o pojemności 100 kWh, co ma przekładać się na 600 km zasięgu. Maksymalna obsługiwana moc ładowania wynosi natomiast 290 kW, a więc całkiem nieźle. Chętni na ES-a muszą wyłożyć 329 900 zł. Dużo, ale wyposażenie jest właściwie kompletne. Producent chwali się też 7-letnią gwarancją z limitem 150 tys. km.
Drugi model w ofercie - ET - ma bardzo podobne wymiary - 4980 mm długości, 1975 mm szerokości i 3000 mm rozstawu osi. Większa jest wysokość - 1698 mm. Producent zastosował tu ten sam napęd, choć z uwagi na wyższą masę osiągi są nieco gorsze - 4,8 s do setki i 556 km zasięgu na pełnym ładowaniu. Cena? 349 900 zł.
Jak widać, chińskie auta też potrafią być drogie. Czas pokaże, czy w Polsce znajdą się klienci gotowi wyłożyć takie pieniądze za auta egzotycznej i bardzo młodej marki.