Chciała jeździć z zasłoniętą twarzą. Sprawę wyjaśnił niemiecki sąd
Mieszkająca na południu Niemiec muzułmanka chciała prawa do niestosowania niemieckich przepisów drogowych, nakazujących kierowcy jazdę z odsłoniętą twarzą. Niemiecki sąd administracyjny wydał jednak wyrok, który z pewnością się jej nie spodoba.
Jak przekonywała kobieta, surowe wierzenia nakazują jej nosić nikab. Chodzi o nakrycie głowy, przysłaniające włosy, szyję i twarz z wyjątkiem wąskiej szpary na oczy. Nietrudno dojść do wniosku, że taki ubiór może ograniczać widoczność. Problem leżał jednak w innym miejscu.
Zgodnie z niemieckimi przepisami osoba kierująca pojazdem mechanicznym musi mieć odsłoniętą twarz. Dzięki temu możliwe jest rozpoznanie kierowcy samochodu sfotografowanego przez fotoradar. Wyznająca islam kobieta mieszkająca w Niemczech chciała wywalczyć dla siebie – i zapewne podobnie noszących się pań – odstępstwo od tego nakazu. Kobieta argumentowała, że religia nakazuje jej noszenie nikabu, a jako matka szóstki dzieci nie może funkcjonować na co dzień bez samochodu.
Exlantix ES z bliska. Chińska limuzyna za ponad 300 tys. zł!
Pierwszą rozprawę w tej sprawie kobieta przegrała, ale złożyła apelację, która trafiła na wokandę sądu administracyjnego dla Badenii-Wirtembergii. Jak informuje "Deutsche Welle", apelacja została w większości odrzucona. Jak orzekł sąd, przepis, który służy bezpieczeństwu na drogach, jest ważniejszy niż wolność wyznania, na którą powoływała się kobieta.