Co jakiś czas można przeczytać o obywatelskich zatrzymaniach kierujących, którzy wyjechali na drogę po spożyciu. Choć z jednej strony cieszy czujność uczestników ruchu, wciąż poważnie niepokoi tak ogromna skala zjawiska prowadzenia po alkoholu. Ze stosunkowo nietypową sytuacją spotkał się w minioną środę, 28 października, dzielnicowy z komendy z Bielska Podlaskiego.
W samo południe, jadąc jedną z dróg w gminie Boćki w czasie wolnym od pracy, zauważył volkswagena, który jechał przed nim. Samochód poruszał się całą szerokością jezdni. W pewnym momencie funkcjonariusz zauważył, że kierowca pije jeszcze alkohol w czasie jazdy.
Natychmiast podjął interwencję, zmuszając kierującego volkswagenem do zatrzymania i wyciągnął mu kluczyki ze stacyjki. Po przybyciu posiłków i zbadaniu 58-letniego kierowcy alkomatem okazało się, że ma on blisko 3 promile alkoholu w organizmie. Co więcej, w uchwycie na kubki policja znalazła napoczętą butelkę wódki.
Mężczyźnie odebrano prawo jazdy, a za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grozi mu do 2 lat więzienia. Przy tak lekceważącym podejściu nie tylko do przepisów, ale i do bezpieczeństwa innych uczestników ruchu, aż chciałoby się powiedzieć: "czemu tylko tyle"?