Chcą wybić zęby nowym przepisom. Ministerstwo wystosowało zaskakującą prośbę
3 czerwca 2026 r. rozpocznie się rewolucja na polskich drogach. No, chyba że nie. Na dwa tygodnie przed planowanym zaostrzeniem przepisów dla piratów drogowych jedno ministerstwo proponuje drugiemu, by złagodziło prawo tak bardzo, że jego wprowadzenie nie będzie miało większego sensu.
Nie wie lewa ręka, co robi prawa
W pierwszej połowie kwietnia 2026 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało projekt nowelizacji rozporządzenia o ewidencji kierujących pojazdami naruszających przepisy. Ma to być zapowiadana już wcześniej zmiana, polegająca na tym, by za część wykroczeń – szczególnie tych istotnie zagrażających bezpieczeństwu innych – nie można było redukować punktów karnych poprzez uczestnictwo w specjalnym kursie. Korekta przepisów zapowiadana była przez rząd jako element walki z piratami drogowymi.
MSWiA w swoim projekcie wymienia 51 wykroczeń, dla których od 3 czerwca 2026 r. miałoby nie być możliwości zmniejszenia liczby punktów karnych przed ich automatycznym wygaśnięciem. Wśród tych wykroczeń znalazło się "przekroczenie dopuszczalnej prędkości – niezależnie od skali przekroczenia". Krok ten wydaje się logiczny. Tymczasem w ramach konsultacji międzyresortowych Ministerstwo Infrastruktury wystosowało do MSWiA zaskakującą prośbę. Taką, która w zasadzie neguje potrzebę jakichkolwiek zmian.
Zgłaszam uwagę, aby w § 11 projektu określającym katalog naruszeń przepisów ruchu drogowego, za które liczba przyznanych punktów będzie podlegała zmniejszeniu po odbyciu szkolenia, uwzględnić naruszenia polegające na przekroczeniu prędkości (…). Przedstawiając powyższą propozycję uwzględnić należy, iż ostatnie zmiany przepisów prawa, w tym ustawy o kierujących pojazdami, wprowadzają szereg zmian mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w tym również poprzez zaostrzenie kar i konsekwencji dla kierowców łamiących przepisy ruchu drogowego (...).
Jak zauważył Stanisław Bukowiec w pozostałej części swojego pisemnego wystąpienia, liczba punktów karnych nakładanych za przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h jest na tyle wysoka, że nie da się ich wszystkich pozbyć uczestnictwem w jednym kursie organizowanym przez WORD. Co więcej, zdaniem Stanisława Bukowca, sam udział w szkoleniu redukującym liczbę punktów karnych należy uznać za pozytyw, który ma przekładać się na większe bezpieczeństwo.
W rzeczywistości prośba, by MSWiA wycofało się z wpisywania przekroczenia ograniczenia prędkości na listę wykroczeń "bez przebaczenia" to po prostu próba wybicia zębów nowemu – i wciąż niedoszłemu – prawu. W Polsce mamy bowiem nieprzeciętny problem właśnie z prędkością. Dowód? Proszę bardzo.
Walka z piratami? Tak, ale nie na poważnie
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2025 r. u podłoża aż 90 proc. z nałożonych na kierowców 2,8 mln mandatów leżała nadmierna prędkość. Polscy kierowcy pod tym względem wypadają fatalnie na tle tych z innych państw UE. Według raportu Trendline w Polsce tylko 23 proc. aut poruszających się w obszarze zabudowanym jedzie z właściwą prędkością. To najmniej spośród badanych państw. Efekty takiego stanu rzeczy są bardzo poważne.
W 2025 r. najczęstszą przyczyną tragicznych w skutkach wypadków drogowych w Polsce była nadmierna prędkość. Właśnie ona leżała u podstaw zdarzeń, w których życie straciło aż 536 osób - 37,5 proc. spośród wszystkich śmiertelnych ofiar zdarzeń drogowych. Na drugim miejscu pod względem śmiertelności było nieustąpienie pierwszeństwa, które było powodem 15,7 proc. przypadków śmierci na drogach.
Niestety, polscy kierowcy jeżdżą zdecydowanie za szybko i jest to prawdziwa plaga naszych dróg. Dlaczego zmotoryzowani wciskają bez oporów pedał gazu? Dla takiego zachowania na drodze jest spore przyzwolenie społeczne. W oczach niektórych ktoś drastycznie łamiący limity prędkości to "kozak", który się nie boi, choć w rzeczywistości jest potencjalnym mordercą drogowym. Kolejnym powodem, dla którego kierowcy w naszym kraju nawykowo łamią limity prędkości, jest brak poczucia nieuchronności i dotkliwości kary.
Tak, mandaty za drastyczne przekroczenie prędkości kilka lat temu rzeczywiście poszły mocno w górę. Niedobory w policji sprawiają jednak, że patrole na drogach spotyka się rzadko, a nawet jeśli, to trzeba bardzo przesadzić, żeby stracić prawo jazdy – choćby czasowo. Inne jest jednak przeświadczenie o przepisach za granicą. Zapewne nieraz widzieliście kierowców z polskimi tablicami rejestracyjnymi, którzy w Czechach, Niemczech czy Austrii jadą zgodnie z ograniczeniami. Znalezienie tylu "grzecznych" kierowców w Polsce nie jest możliwe.
Postawa władz względem przekraczania prędkości jest wyraźnym sygnałem mówiącym kierowcom, czy na przekroczenia prędkości patrzy się z powagą, czy przymyka na nie oko. Propozycja Ministerstwa Infrastruktury, by zachować możliwość redukowania punktów karnych za każde łamanie limitów prędkości – niezależnie od wartości przekroczenia – to komunikat, który kierowcy zrozumieją jako "niby walczymy z piractwem, ale jak coś, to możecie się wykupić". Ostateczna decyzja jest w rękach szefa MSWiA.