Do wypadku ferrari doszło w sobotę 20 czerwca około godziny 20.35. Jak donosi "Dziennik Łódzki", młody kierowca jadący sportowym autem próbował uniknąć rozjechania psa, który wybiegł mu na drogę. Manewr zakończył się utratą panowania nad pojazdem i bolesnym lądowaniem w rowie. Bolesnym dla portfela, gdyż auto uległo poważnym uszkodzeniom, w przeciwieństwie do osób podróżujących autem, które wyszły z wypadku bez najmniejszego szwanku.
"Na miejsce zadysponowano dwa zastępy straży z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Wieluniu oraz jeden zastęp OSP. Na miejscu zdarzenia okazało się, że doszło do zjechania sportowego samochodu osobowego do przydrożnego rowu i uderzenia w przepust drogowy" - napisano w komunikacie opublikowanym przez Komendę Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu.
Samochód najprawdopodobniej uda się naprawić, choć nie będzie to tania sprawa. Przykład wypadku z Gaszyna pokazuje, że szczególnie na terenach wiejskich ryzyko kolizji z domową zwierzyną jest stosunkowo wysokie, więc przejeżdżając w pobliżu zabudowań, warto dostosować prędkość do panujących warunków i być przygotowanym na każdą ewentualność.