140 zwolnień dziennie. Jest gorzej niż w pandemii
W ciągu dwóch lat europejskie firmy motoryzacyjne ogłosiły redukcję 104 tysięcy miejsc pracy. To 140 zwolnień dziennie. Skala cięć jest wyższa niż w najtrudniejszych momentach pandemii.
Słaby popyt, presja kosztów, wysokie ceny energii i niepewność regulacyjna – takie przyczyny kryzysu wymienia Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. Rok 2025 przyniósł kolejne 50 tysięcy zwolnień w europejskim przemyśle poddostawców.
W połączeniu z 54 tysiącami miejsc pracy utraconych w 2024 roku, oznacza to 104 tysiące zlikwidowanych etatów w zaledwie dwa lata. W tym samym czasie sektor był w stanie wygenerować zaledwie około 7 tysięcy nowych miejsc pracy.
Nowa Toyota Aygo X. Ma silnik z Polski, produkcja ruszyła!
Liczby liczbami, lecz za nimi kryją się: zamknięte linie produkcyjne, utracone kompetencje, inżynierowie i technicy opuszczający branżę lub wyjeżdżający poza Europę. Jeśli ten trend się utrwali, odbudowa potencjału przemysłowego może zająć dekady – o ile w ogóle będzie możliwa.
To sytuacja paradoksalna. Produkcja elektryków wzrosła przecież w ciągu roku o 23 proc. Do końca 2025 r. co czwarte auto produkowane w Europie ma być pojazdem elektrycznym lub hybrydą typu plug-in.
Wzrost produkcji pojazdów elektrycznych nie rekompensuje strukturalnego spadku całkowitego wolumenu produkcji pojazdów. W 2025 r. w UE wyprodukowano około 3,3 mln pojazdów elektrycznych, podczas gdy jeszcze w 2023 r. prognozy zakładały poziom 4,8 mln. Jednocześnie całkowita produkcja samochodów w UE pozostaje o około 20% niższa niż w 2019 r., co oznacza trwałą lukę rzędu 3,1 mln pojazdów rocznie. Od 2026 r. wolumen produkcji ma pozostać zasadniczo płaski, co rodzi realne ryzyko, że Europa trwale "zablokuje się" na niższym poziomie produkcji, oddając przestrzeń konkurentom z innych regionów świata.
Trzeba zatamować to krwawienie. Tylko w przeciągu dwóch ostatnich lat ponad 100 tysięcy osób w europejskim łańcuchu dostaw motoryzacji straciło pracę. To dramatyczny wynik. Europejski przemysł motoryzacyjny nie traci dziś dlatego, że nie inwestuje w transformację – przeciwnie, zrobił to szybciej i na większą skalę niż wiele innych regionów świata. Problem polega na tym, że tempo zmian regulacyjnych oraz kosztowych wyprzedza zdolność rynku do ich absorpcji. Jeśli nie zadbamy o warunki prowadzenia działalności – od energii, przez dostęp do kapitału, po stabilne ramy regulacyjne – nawet najlepiej zaprojektowana transformacja stanie się ekonomicznie nie do utrzymania. Konkurencyjność nie jest sprzeczna z ambicją klimatyczną, ale bez niej nie da się jej zrealizować w Europie
Europa pilnie potrzebuje niższych cen energii dla przemysłu, uproszczenia obciążeń administracyjnych, przewidywalnych i technologicznie neutralnych regulacji, ukierunkowanych działań chroniących kluczowe moce produkcyjne – podkreśla SDCM.