Ponad 7 zł za paliwo. Ekspert mówi, jak będzie później tanieć
Po izraelskich uderzeniach na cele w Iranie notowania ropy wzrosły w krótkim czasie o kilka–kilkanaście procent. Nawet bez faktycznego spadku podaży sama niepewność może krótkoterminowo windować ceny lub zwiększać ich wahania. "Siedem z przodu" jest już rzeczywistością.
Ceny ropy w nadchodzących miesiącach będą w dużym stopniu wynikiem decyzji administracji Donalda Trumpa. Amerykanie interweniowali w Wenezueli, przejmując kontrolę nad jej ropą. Kraj ten ma największe potwierdzone zasoby tego surowca na świecie, ale jej sektor wydobywczy jest mocno zdegradowany. Teraz do układanki dochodzi konflikt w Iranie. Przez Cieśninę Ormuz przepływa 20 proc. światowego handlu ropą. Dodatkowo, rynki w Azji zareagowały w nocy na wybór syna zabitego ajatollaha Chamaneiego na nowego przywódcę Iranu: zapowiada to utwardzenie reżimu i samego konfliktu.
– Niepewność na światowych rynkach to poważny czynnik ryzyka dla polskich firm transportowych. Niestety realia są takie, że spadki cen ropy do Polski docierają z opóźnieniem, za to wzrosty przenoszą się na ceny paliw szybciej. Na globalnych rynkach jest na to nawet specjalne określenie, nazywane strategią "rockets and feathers" (rakiety i piórka). Chodzi o to, że ceny paliw wystrzeliwują jak rakieta, gdy ropa drożeje, ale opadają jak piórko, gdy tanieje. Przedsiębiorcy, dla których diesel jest poważnym kosztem, powinni śledzić sytuację na świecie i mieć płynne środki, żeby reagować na szybko zmieniającą się sytuację – mówi Wojciech Miklaszewski z Finea, który się specjalizuje w finansowaniu TSL.
Potrąciła kobietę na wózku. Wszystko się nagrało
Serwis e-petrol.pl donosi, że prognozy na najbliższy tydzień przewidują cenę 7,12-7,29 zł za litr oleju napędowego oraz 6,15-6,30 zł za benzynę bezołowiową 95. LPG utrzymuje się w ramach 2,97-3,10 zł.
– Wzrost kosztów oleju napędowego np. o 15 procent to dodatkowe wydatki rzędu 15-20 tys. zł miesięcznie w małej firmie z flotą pięciu pojazdów. W średniej firmie z dziesięcioma pojazdami wzrost przekroczy 30 tys. zł. To ponad 5 tys. litrów paliwa, które mogą "wyparować" z baku każdego miesiąca. Dla przewoźników jeżdżących na niskich marżach oznacza to realny wzrost kosztów działalności i spadek rentowności – wylicza ekspert Finea.
Analitycy wskazują, że w 2026 r. tempo wzrostu podaży ropy będzie wyraźnie wyższe niż wzrost popytu – według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej globalna produkcja może zwiększyć się o ok. 2,5 mln baryłek dziennie, podczas gdy przyrost konsumpcji będzie znacznie mniejszy, co oznacza narastanie nadwyżki na rynku i presję na ceny. Rynek ropy wchodzi więc w 2026 rok z nietypową mieszanką: nadziei na korzystne ceny związane z dużą podażą i obawami o sytuację w Iranie. Warto jednak pamiętać, że jeśli ceny globalne spadną, trzeba będzie poczekać, aż to przełoży się na krajowe realia, natomiast wzrosty poszybują, jak rakieta, bardzo szybko.