60,2 tony – tyle pokazało urządzenie inspektorów Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego, na które musiał wjechać kierowca ciężarówki transportującej drewno. Oznacza to, że zestaw był aż o 20,2 tony cięższy, niż pozwalają na to przepisy. Jak informuje opolskie GITD jednocześnie padł rekord przekroczenia dozwolonej masy zestawu w tej jednostce. Łatwo wyobrazić sobie, że tak ciężki, maksymalnie załadowany tir po rozpędzeniu się ma ogromną energię i stwarza realne zagrożenie na drodze.
Jednocześnie takim zestawem było o wiele trudniej zahamować. I to nawet gdyby hamulce pojazdu były sprawne. Tak, drastyczne przeciążenie to nie wszystko. Jak się okazało, w przyczepie nie działał system ABS, zapobiegający blokowaniu się kół podczas nagłego hamowania. Kierowca doskonale wiedział o niedomaganiu przyczepy, ponieważ informujący o usterce komunikat wyświetlał się na zegarach ciągnika siodłowego.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEONowa Toyota Land Cruiser 250 - wszystko przez tatę projektanta
Ja informuje GITD, zestaw o tak ogromnej wadze jest już w świetle prawa pojazdem ponadnormatywnym. Oznacza to, że na taki transport potrzebne jest odpowiednie zezwolenie, a tirowi musi towarzyszyć pojazd pilotujący. W tym przypadku tak oczywiście nie było.
W związku z wykrytą usterką funkcjonariusze GITD zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu oraz zakazali dalszej jazdy nim do czasu usunięcia usterki ABS-u oraz przeładowania towaru tak, by masa zestawu nie przekraczała przewidzianych prawem 40 ton. Kierowca został ukazany mandatami, ale przewoźnik będzie miał większe problemy. Wobec firmy wszczęto postępowanie administracyjne zagrożone karą w wysokości 18 tys. zł.