Niemiecki przemysł samochodowy przechodzi obecnie poważny kryzys. Nie tylko w ujęciu ekonomicznym, ale i tożsamościowym. Nie więcej jak kilka miesięcy temu głośno było o Audi, które już samo gubi się w oznaczeniach swoich modeli. Wspomnieć trzeba również o Mercedesie - ten z kolei wycofuje się z przedrostka "EQ" dla elektryków. Wygląda na to, że podobne plany ma Volkswagen.
Martin Sander, członek zarządu Volkswagena odpowiedzialny za sprzedaż, marketing i obsługę posprzedażową, ujawnił w wywiadzie dla "Auto und Wirtschaft", że firma zamierza powrócić do używania konwencjonalnych nazw dla swoich pojazdów elektrycznych.
"Samochody znów otrzymają nazwy własne" — powiedział. "Stanie się to oczywiste, gdy wprowadzimy na rynek nowe modele — ani koncepcje ID. 2all, ani ID. Every1 nie będą nosić tych nazw w produkcji" - powiedział.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Volkswagen Passat - ile zostało w nim Passata?
Oznacza to, że linia ID. zapoczątkowana w 2017 roku konceptem ID.3. najprawdopodobniej przestanie istnieć, a następcy modeli z "ID." w nazwie otrzymają bardziej konwencjonalną nomenklaturę.
Chociaż Sander nie wdawał się w szczegóły, Volkswagen wcześniej zasugerował, że znane nazwy mogą trafić do świata pojazdów elektrycznych. Na przykład nadchodzący ID.2, którego premiera zaplanowana jest na 2026 r., mógłby przyjąć nazwę Polo, świętując w tym roku 50. rocznicę powstania modelu. Tymczasem ID.1, którego premiera zaplanowana jest na 2027 r., mógłby czerpać inspirację z poprzednich nazw, takich jak Lupo, Fox lub Up! Jak będzie? Czas pokaże.