Volkswagen będzie pobierał dane ze swoich aut. Wszystko dla dobra nabywców
Koncern Volkswagen oświadczył, że zamierza zmienić politykę dotyczącą danych zbieranych przez elektroniczne systemy swoich aut. Niemcy zamierzają je w większym stopniu pozyskiwać i wykorzystywać. Zyskać mają kierowcy i ich pasażerowie.
Symulacje nie rozwiązują wszystkich problemów. Tak w skrócie uzasadnić można zwrot, który w dziedzinie wykorzystywania danych zbieranych przez samochody, wykonuje właśnie koncern Volkswagen. Jak informuje "Automotve News Europe", Niemcy mają zamiar w większym stopniu wykorzystywać dane zbierane na bieżąco podczas jazdy samochodami marek Volkswagena. Dane mają posłużyć do szybszego rozwoju systemów autonomicznej jazdy i wsparcia kierowcy.
Analiza doświadczeń z prawdziwego ruchu drogowego ma być o wiele doskonalszym sposobem na poprawę oprogramowania systemów wspierających jazdę czy wyręczających kierowcę. Nowoczesny samochód może zaoferować sporo informacji. Takie auto zwykle wyposażone jest w kamerę lub kilka kamer, radary, lidar, moduł GPS, a także potężną liczbę czujników, analizujących pracę wielu kluczowych podzespołów.
A co z prywatnością? Ta stała się gorącym tematem po raporcie Ośrodka Studiów Wschodnich w sprawie nowoczesnych chińskich aut. Podobne wątpliwości można mieć w przypadku każdego nowoczesnego samochodu. Jak o kroku Volkswagena dla ANE powiedział Pedro Pacheco, wiceprezes firmy Gartner, nie jest to nic, czego od dekady nie robiłaby Tesla czy Mobileye.
Pierwsza (prawie) jazda: Volkswagen ID. Cross Concept - wracamy do przycisków!
Koncern Volkswagena już dziś wykorzystuje dane z samochodów swoich marek. Są to zanonimizowane informacje używane np. do tworzenia map, umożliwiających działanie systemu utrzymywania auta w pasie ruchu na drogach, na których nie wymalowano skrajnych pasów. W przyszłości dane będą przesyłane w razie awaryjnego hamowania czy nagłych manewrów.
W takiej sytuacji samochód będzie wysyłał do producenta dane z kamery, czujników skanujących otoczenie, a także dane o kierunku jazdy, prędkości, widoczności czy ruchach kierownicy. Jak informuje ANE, inżynierowie będą koncentrować się na scenariuszach z udziałem niechronionych uczestników ruchu.