Niedziela bez samochodu? Niemiecki ekspert chce reakcji na kryzys
Izraelsko-amerykański atak na Iran przełożył się na problemy z paliwem. Nie dość, że stało się ono drogie, to na horyzoncie majaczy już wizja kłopotów z zaopatrzeniem. Niemiecki ekonomista zaproponował rozwiązanie nawiązujące do kryzysu paliwowego z lat 70. XX wieku.
Cytowany przez "Deutsche Welle" prezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) Marcel Fratzscher stwierdził, że w obliczu aktualnej sytuacji należy wprowadzić zasadę niedzieli bez samochodu i ograniczenia prędkości. Jak stwierdził ekonomista, z wprowadzeniem nowego porządku nie warto czekać, aż pojawią się problemy z zaopatrzeniem na stacjach. Lepiej je wyprzedzić i zmiany wprowadzić już.
Jak zauważył Fratzscher, aktualnie na światowym rynku mamy od 10 do 15 proc. mniej ropy i gazu. Zdaniem ekonomisty prędzej czy później będzie musiało się to przełożyć na życie zwykłych ludzi. W kontekście tej sytuacji Fratzscher skrytykował obniżenie przez niemiecki rząd podatku na paliwo. W końcu niższe ceny to prawdopodobieństwo, że kierowcy będą funkcjonować jak dotąd.
Łatwo zauważyć, że zacytowany przez DW ekonomista odwołał się do możliwych rozwiązań, które w wielu państwach weszły w życie w czasie kryzysu paliwowego w latach 70. i 80. W RFN wprowadzono wówczas niedziele bez samochodu. Oznaczało to, że tego dnia nie wolno było poruszać się prywatnymi autami.
Mniej radykalnym rozwiązaniem z przeszłości było obniżenie limitu dozwolonej prędkości na drogach szybkiego ruchu. Dlaczego właśnie tam? Odpowiedzią na to pytanie jest kwestia oporu powietrza. Wraz z przyspieszaniem opór zwiększa się z kwadratem prędkości, a jego pokonywanie wymaga coraz większej mocy. Gdy zwiększymy prędkość dwukrotnie, opór powietrza wzrośnie czterokrotnie. Do tego dochodzi kwestia pracy silnika spalinowego w optymalnym dla niego zakresie obrotów lub poza nim, gdy jedziemy szybciej. To przekłada się na podwyższone spalanie.
Sprawy eskalują tu szybko. Dla przykładu w testowanym przeze mnie w 2025 r. Oplu Astrze Sports Tourerze z silnikiem Diesla o pojemności 1,5 l średnie spalanie przy 120 km/h wynosiło 5,0 l/100 km. Kiedy jednak prędkość wynosiła 140 km/h, spalanie sięgnęło wartości 7,0 l/100 km. Oznacza to, że wzrost prędkości o 17 proc. przełożył się na wzrost spalania o 40 proc.
Na razie w żadnym europejskim państwie nie mówi się o ograniczeniach. Czas jednak pokaże, co przyniesie nam przyszłość.