BYD wchodzi w rynki premium i luksusowy. Stella Li zdradza, jak chcą tego dokonać
BYD to jeden z lepiej znanych chińskich producentów aut. Po sporych sukcesach na rynku modeli popularnych, chce iść o krok, a nawet dwa dalej, czego efektem są Denza (marka premium) i Yangwang (luksusowa). Jak rzucić wyzwanie graczom pokroju BMW, Mercedesa, Porsche, a nawet Ferrari, pojawiając się praktycznie znikąd? Czy kryzys paliwowy jest dla nich szansą? O to zapytałem Stellę Li, wiceprezeskę BYD Auto.
Chińskie marki kojarzą się w Polsce przede wszystkim z atrakcyjnymi cenami. BYD może nie jest szczególnie budżetowy, ale nadal to marka z segmentu popularnego, która ma atrakcyjny stosunek ceny do tego, co oferuje. Jednak teraz chce powalczyć o więcej. A dokładniej o więcej pieniędzy - tych, które znajdują się w portfelach bardziej zamożnych klientów. Do Europy właśnie wchodzi marka Denza i dla wielu może być szokiem, że jej model Z9 GT w wersji plug-in kosztuje 447 200 zł, a w czysto elektrycznej aż 511 700 zł.
Tak, to spory (blisko 5,2 m długości), szybki, dobrze wykonany i wyposażony w takie rozwiązania jak pneumatyczne zawieszenie liftback, ale zarazem przedstawiciel zupełnie nieznanej u nas marki, który ma konkurować z takimi autami jak BMW serii 5 (w tym i5, które w wersji M ma podobną cenę). Czy naprawdę Chińczykom uda się przekonać klientów, aby zamiast do salonu znanej bawarskiej marki przyszli do nich? Ja mam wątpliwości, ale oni są tego pewni. Na tyle, że idą krok dalej i w 2027 r. w Europie zadebiutować ma marka Yangwang, w której przypadku ceny będą już siedmiocyfrowe.
Będąc na pekińskich targach Auto China 2026, porozmawiałem ze Stellą Li, wiceprezeską BYD Auto, która w zeszłym roku w konkursie World Car of the Year została wyróżniona tytułem Osobowości Roku. Czy naprawdę widzi szansę na sukces na rynku, gdzie liczy się dużo więcej niż cena, a klienci są przywiązani do rozpoznawalnych marek?
Szymon Jasina, Autokult.pl: Co wyróżnia Denzę i ma zapewnić jej sukces w Europie?
Stella Li, wiceprezeska BYD Auto: Zapomnij na razie o wyglądzie samochodu, kluczowe jest doświadczenie podczas jazdy. Z9 GT potrafi driftować, rozpędzać się (do 100 km/h - przyp. red.) w 2,9 s, a do tego potrafi samemu parkować i ma technologię Flash Charging (ładowanie mocą 1500 kW - przyp. red.). Jest też luksus - doceniana stylistyka i najlepsze materiały - ale w końcu ludzie zabiorą ten samochód na tor wyścigowy, gdzie będą mogli się wyszaleć, poczuć się jak bohater, jak James Bond czy kierowca Formuły 1.
W Europie w segmencie premium klienci kupują nie tylko sam produkt, ale też markę. Jak chcecie konkurować z firmami, które mają długą historię i rozpoznawalność?
20 lat temu nie było telefonów firmy Apple, ale każdy znał Nokię. Wtedy iPhone wszedł do sprzedaży z nową technologią i po trzech latach wszyscy zapomnieli o Nokii. BYD robi to samo. My przychodzimy z nową technologią. Przyjemność z jazdy też jest premium, więc samochód musi być komfortowy, a zarazem ekscytujący podczas prowadzenia. Im dłużej klienci będą jeździć, tym częściej będą mówić "wow". W ten sposób chcemy dostarczać doświadczenie premium i emocjonujące odczucia. Dlatego uważam, że BYD to motoryzacyjny Apple.
To kto jest Nokią?
Możesz samemu się domyślić (śmiech).
Chińskie marki znane są z posiadania prostej oferty, ale na rynku premium zarówno dla klientów, jak i samych firm, które na tym zarabiają, kluczowe są opcje personalizacji. Jakie jest wasze podejście do tej kwestii?
W przypadku Denzy już się to zmienia. Jest więcej lakierów i wersji wykończenia wnętrza, spośród których można wybierać. Kolejnym krokiem będzie wprowadzenie personalizacji wraz z Denzą Z.
No właśnie, zaprezentowaliście sportowe modele - Denzę Z i Fangchengbao Formula X. Czy ich celem jest jedynie zmiana wizerunku i pokazanie, że chińskie marki mogą być luksusowe i pożądane?
Głównym wkładem jest kreowanie marki. Ludzie mówią, że produkujemy konkurencyjne samochody, ale nie luksusowe i nie seksowne. Ale teraz możemy konkurować z bardziej ekscytującymi modelami.
Czy zatem te sportowe samochody przyniosą firmie zysk finansowy?
Nie robimy nic, co by nie przynosiło takiego zysku.
Czy technologia szybkiego ładowania zostawia jeszcze miejsce dla hybryd plug-in?
Tak, mamy też już hybrydę DMi wyposażoną we Flash Charging, której zasięg na prądzie to 400 km. Można więc wybierać między tankowaniem a kilkuminutowym ładowaniem.
Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na koncern, który jest mocny na tamtejszym rynku?
Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest problematyczna dla wszystkich, ale zarazem rosnące ceny paliw pozwalają zrozumieć wielu osobom, że warto sprawdzić samochody elektryczne. A wraz z wprowadzeniem przez BYD usługi Flash Charging usunęliśmy ostatnią przeszkodę dla aut elektrycznych, gdy ładowanie jest równie szybkie co tankowanie. 70 proc. w 5 min. i 9 min. do pełna. Przy autach elektrycznych nie trzeba przejmować się rosnącymi cenami paliw, a to pozwala na oszczędność pieniędzy.
Czy zatem kryzys paliwowy pani zdaniem przyspieszy popularyzację aut elektrycznych w Europie?
Zdecydowanie. Widać to już po wynikach z marca.