Jakoś przez te wszystkie lata od kiedy mam Prawo Jazdy, od kiedy poruszam się po drogach publicznych, miałem na takie sprawy luz. Jednak teraz, coś się zmieniło, coś w mnie pękło i luz poszedł w siną dal. Skończyć z głupkami. Kretyństwem za kierownicą.
O co chodzi? Już tłumaczę. Gdy masz 15 lat twoje mniemanie o sobie rośnie. Jesteś Panem Świata i niezniszczalny. Tak właśnie pomyślał sobie jeden 15-latek, gdy kradnąc matce kluczyki od jej samochodu postanowił udać się na wycieczkę. Jak to w naszym kraju bywa, ciężko jest mieć 15 lat i posiadać Prawo Jazdy. Dlatego warto tutaj nadmienić, że oczywiście prawo złamał! Wycieczka nie trwała długo, bo jakieś kilka kilometrów po pięknej Włodawie. Ukrócił ją huk o pół do czwartej w nocy. Huk gniecionej blachy Nissana Primery oraz elewacji domu. Młody "Pan Kierownicy Ucieka" oczywiście miał ochotę zaszaleć po nocy, ale trafiło się "bęc" daleko nie uciekł i został złapany. Teraz czeka go sąd rodzinny i takie tam różne niemiłe sprawy.
Nikomu nic się nie stało poważnego. Co zresztą widać na zdjęciach. Jednak chodzi o coś innego. Przestańmy wychowywać kretynów. Przyznaję, sam prowadziłem auto bez Prawa Jazdy. Ach, któż tego nie robił. Pierwsze kroki pod okiem brata w maluchu po polnych drogach. Ale, prowadzenie auta, a robienie z siebie durnia wjeżdżając w czyiś dom, zapewne popisując się przed kolegami, czy koleżankami to już różnica.
Apeluję - jeżeli widzicie osobę, która z Prawem Jazdy miała tyle wspólnego, że ma plan by kiedyś je wyrobić, zróbcie coś z tym. Może nawet siłą. Bo osoba za kierownicą, to potencjalny sprawca wypadku. Wypadku, w którym może ktoś zginąć.
A z tym ciężej jest żyć, niż ze świadomością że się wjechało w czyiś dom...
(zdjęcia pochodzą z serwisu Policyjni.pl)