Taycan out? To tylko początek problemów Porsche
Elektryczne Porsche Taycan nie okazało się takim sukcesem, jak zakładano. Pod uwagę brane jest wcześniejsze wycofanie modelu. A to dopiero początek problemów Porsche – donosi Automotive News Europe.
1 stycznia 2026 roku stery niemieckiej marki przejął 54-letni manager, Michael Leiters. Stoi przed nie lada wyzwaniem. Przede wszystkim musi podjąć trudne decyzje finansowe. Z plotek wynika, że ma zlikwidować premie, postawić na outsourcing, przyjrzeć się dokładniej pracy zdalnej i zabronić dodatkowych przerw w fabrykach.
Już wiadomo, że Porsche zwolni 1900 osób do 2029 roku i nie przedłuży współpracy z 2000 pracownikami tymczasowymi.
Lamborghini Temerario: tak brzmi silnik przy 10 tys. obr./min!
Sytuacja wynika z dość entuzjastycznej (i jak się okazało mylnej) wizji mocnej elektryfikacji gamy. Pomijając Taycana, który "nie dowiózł" wyniku, projekty elektrycznego super-SUV-a oraz bezemisyjnego Caymana musiały zostać zmodyfikowane w połowie prac. Zamiast pełnych elektryków zostaną one być hybrydami plug-in z klasycznymi silnikami. A to dwa różne założenia konstrukcyjne.
W międzyczasie pojawił się też problem z Chinami. W 2025 roku sprzedano tam zaledwie 40 tys. pojazdów, podczas gdy w szczycie popularności salony opuszczało nawet 100 tys. sztuk. Firma nie zdecydowała się na wojnę cenową, by chronić markę. Teraz w planach jest zmniejszenie liczby dealerów ze 150 do 80.
Leiters planuje za to rozwijać dział odpowiedzialny za indywidualizację samochodów. Wystarczy powiedzieć, że w polskim cenniku lakiery do 911 z serii "legendy" to kwoty około 20 tys. zł. W przypadku "Paint to sample" (czyli koloru na życzenie, np. historycznych barw) to już 56 tys. zł. No chyba, że chcesz mieć lakier z dostarczonej próbki (np. ulubionych zasłon, bo i takie przypadki się zdarzały), trzeba wysupłać ponad 120 tys. zł. A to dopiero początek konfiguracji...