Szybka karma. Nowe przepisy i radiowozy zagrały razem
Z punktu widzenia policji nowe nieoznakowane Cupry są zapewne strzałem w dziesiątkę. Dla wielu kierowców takie auta nie są podejrzane. Tak było w przypadku kierowcy BMW, który postanowił "spalić kapcia" w środku miasta.
W grudniu 2025 r. do policyjnej floty dołączyły nieoznakowane radiowozy Cupra Leon Sportstourer VZ. To marka lubiana przez kierowców interesujących się motoryzacją i osiągami, a jednocześnie wciąż raczej nie kojarząca się z policją. Zdarza się więc, że inni kierowcy pokazują przy nich swoją twarz, a następnie wpadają w kłopoty. Tak właśnie było w przypadku kierowcy BMW M4, który w Warszawie postanowił ruszyć z przytupem.
Sytuacja, którą zarejestrował i umieścił na swoim koncie Instagrama użytkownik patrykxcars, to idealny przykład szybkiej karmy. Kierowca M4, ruszając, postanowił pokazać innym uczestnikom ruchu, czym dysponuje, "paląc kapcia". Rzeczywiście, udało mu się ruszyć z tak dużym uślizgiem kół, że opony zaczęły dymić przy akompaniamencie głośnego pisku.
To, czego jednak mu się nie udało, to zauważyć w poprzecznej ulicy nieoznakowanego radiowozu policji. Oczywiście funkcjonariusze od razu ruszyli za BMW, a Cupra rozbłysła niebieskimi światłami. Na kolejnym ujęciu widać radiowóz i M4 zaparkowane przy chodniku oraz policjantów, którzy zapewne nie poprzestali na rozmowie o parametrach niemieckiego wozu.
Za co policjanci mogli ukarać kierowcę BMW? Znowelizowany 29 stycznia 2026 r. Kodeks wykroczeń wskazuje, że "Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu prowadzi pojazd mechaniczny, celowo wprowadzając go w poślizg lub doprowadzając do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, podlega karze grzywny nie niższej niż 1500 złotych".
Jeśli zaś uznamy, że ruszenie powodujące uślizg kół nie wypełnia definicji driftu, to w odwodzie jest jeszcze art. 86 Kodeksu wykroczeń, gdzie czytamy: "Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny".
Wniosek z tego zdarzenia jest prosty. Jeśli chcesz popuścić wodze fantazji za kierownicą, zrób to na zamkniętym torze. Cena za szaleństwa na ulicach może być znacznie wyższa niż koszt wjazdu na taki obiekt.