WAŻNE
TERAZ

Dyrektor Pałacu w Wilanowie zdymisjonowany

Nowy cel złodziei. Jeśli masz ten element w aucie, to uważaj

W latach 90. każdy kierowca obawiał się, że jego samochód pewnego dnia po prostu zniknie z miejsca, gdzie został zaparkowany. Dziś złodzieje czasami rezygnują z kradzieży całego auta. Wolą poszczególne elementy. Policja przyłapała kolejnego amatora nowoczesnego, elektronicznego wyposażenia. Gustował w jednej marce.

Łupy to nie tylko lusterkaŁupy to nie tylko lusterka
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Tomasz Budzik

Wraz ze zmianami w motoryzacji modyfikacjom ulegają również metody złodziei. Niektórzy z nich, zamiast kraść całe auto, wybierają wąską specjalizację i polują na wybrane elementy pojazdów. Tak właśnie było w Lesznie. W ostatni weekend na terenie miasta i w jego okolicach doszło do serii kradzieży radarów aktywnego tempomatu oraz wkładów do lusterek. Złodziej wybierał niemal wyłącznie auta marki Audi. Sprawą zajęli się mundurowi.

Dość szybko udało się ustalić, że kradzieże elementów aut zdarzały się już wcześniej w zachodniej Polsce. Często padało właśnie na auta niemieckiej firmy. Zabezpieczono także monitoring i ślady, a także przesłuchano świadków. W ten sposób jako potencjalnego sprawcę wytypowano 40-latka z Dolnego Śląska. Tego nie było jednak w miejscu zamieszkania. Mimo to – dzięki zasadzce na stacji paliw – udało się go zatrzymać.

W kryjówce mężczyzny policjanci znaleźli kilkadziesiąt sztuk lusterek i samochodowych radarów. Jak szacuje policja, wartość wszystkich tych elementów to kilkaset tys. zł. Skąd tak duża kwota? Oczywiście same lusterka nie są tyle warte. Zdecydowanie cenniejszą częścią łupu były czujniki.

Niewielka, elektroniczna część jest sporo warta
Niewielka, elektroniczna część jest sporo warta © materiały prasowe

Chodzi o elementy montowane w przednim zderzaku lub osłonie chłodnicy samochodów z funkcją aktywnego tempomatu. Zadaniem czujnika jest monitorowanie sytuacji przed autem – liczby pojazdów na drodze, ich prędkości i odległości od nich. To dość skomplikowane zadanie, więc i czujnik nie jest tani. Nowy często kosztuje ponad 5 tys. zł, a używany może być wart połowę tej kwoty.

Do kradzieży większej liczby czujników adaptacyjnego tempomatu w Polsce dochodziło już w Stargardzie, a europejskie media informowały o takich zdarzeniach w Londynie i jego okolicach. Czy oznacza to nowy trend wśród złodziei? Być może właśnie rodzi się on na naszych oczach.

Właściciele samochodów wyposażonych w takie czujniki powinni mieć się na baczności. Jeśli nie mogą zostawić samochodu na bezpiecznym parkingu, powinni wybierać raczej dobrze oświetlone miejsca, które nie zachęcą potencjalnych amatorów cudzej elektroniki.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!