Od 2024 roku mają wejść w życie nowe, ostrzejsze przepisy dotyczące handlu pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią, które są konsekwencją Brexitu. Mają one objąć między innymi cło na eksport z Wysp Brytyjskich do reszty Europy elektrycznych samochodów dostawczych. Wiele koncernów wyraziło zaniepokojenie tym faktem, a niektóre postawiły wręcz władzom ultimatum.
Jak podaje Reuters, w tej drugiej grupie znajduje się Stellantis, który ma pod swoją egidą chociażby Fiata, Citroena czy Peugeota, a także Opla, który w Zjednoczonym Królestwie figuruje pod nazwą Vauxhall. Koncern nawołuje do opóźnienia wprowadzenia zmian w przepisach do 2027 roku. W przeciwnym wypadku produkcja aut w Wielkiej Brytanii ma być kompletnie nieopłacalna, a fabryki zostaną zamknięte.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Najbrzydsze auta świata
Swoje wątpliwości co do zmiany w przepisach wyraził również Ford, chociaż nie zdecydowali się na zastosowanie takiego szantażu, jak Stellantis. Amerykanie obawiają się, że nowe cła uderzą zarówno w producentów z Wielkiej Brytanii, jak i z Unii Europejskiej. Tym bardziej że producenci z Wysp mocno inwestują w rozwój elektromobilności, a to właśnie ona będzie najmocniej obciążona nowymi cłami.