Jak pokazują ostatnie badania pewnej duńskiej agencji spaliny wydzielane przez silniki diesla nie są zbyt zdrowe dla naszych mózgów - i wcale nie mam tutaj na myśli popularnego powiedzenia "być jak diesel". Gazeta *Particle and Fibre Toxicology *podaje, że szkodliwe cząsteczki znajdujące się w spalinach dieslowych silników przedostają się poprzez nasze komory nosowe do mózgu, pobudzając stres.
Można to zaobserwować poprzez przyglądanie się falom ukazującym aktywność mózgu; kiedy ten jest zestresowany to odmiennie postrzega wszelkie dostarczane mu informacje (neurony mózgowe zachowują się inaczej). Co z tego wynika? - no cóż, nie od dziś wiadomo, że wszystko co negatywnie wpływa na korę mózgową jest... złe. Badania wykonano na 10 ochotnikach, którzy na godzinę dali się zamknąć w pokojach wypełnionych spalinami. Nie brzmi to zbyt wesoło, ale niestety - badania czaszek "szczurów doświadczalnych" odczytane za pomocą elektroencefalografu nie wykazały nic dobrego. Godzina spędzona w tym pokoju bowiem miała symulować zatłoczoną ulicę, bądź wielopoziomowy parking. Wstępna analiza badań została opisana, jednak uznano, że potrzebne są również badania na szerszą skalę - nie wiadomo bowiem, jak na dłuższą metę spaliny te wpływają na nasz mózg, choć raczej zbawienne to one dla nas nie są. Czekamy na dalsze ekspertyzy.
Źródło: autoblog
Fot.: mototarget