Silniki spalinowe nie znikną po 2035 r. UE chce mocniej złagodzić normy emisji CO2

Aleksander Ruciński
Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 r. Jest unijne porozumienie Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 r. Jest unijne porozumienie
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Marie

Unijni urzędnicy są coraz bardziej skłonni do ustępstw. Komisja środowiska właśnie poparła projekt kolejnego złagodzenia przepisów.

Jeszcze kilka lat temu UE dążyła do całkowitego zakazu sprzedaży aut spalinowych po 2035 r., zakładając ograniczenie emisji CO2 o 100 proc., lecz pod koniec 2025 r. nastąpił przełom, w ramach którego zaproponowano złagodzenie przepisów i obniżenie progu do 90 proc. Teraz nadchodzą kolejne ustępstwa – Komisja środowiska Parlamentu Europejskiego właśnie opowiedziała się za łagodniejszym podejściem i obniżeniem celu emisyjnego do 87,5 proc.

W praktyce oznacza to możliwość dalszej sprzedaży aut spalinowych po 2035 r. Analitycy Transport & Environment twierdzą, że około 39 proc. nowych aut sprzedawanych po tej dacie mogłoby nadal mieć silniki spalinowe. Najbardziej prawdopodobną i najłatwiejszą w realizacji opcją wydają się hybrydy plug-in oraz samochody elektryczne z dodatkowym silnikiem spalinowym pełniącym funkcję generatora energii.


DLA CIEBIE
30 LAT ŠKODY OCTAVIA. IKONA POD LUPĄ: Akta RS 

Potencjalne zmiany dotyczą również samochodów dostawczych. Komisja środowiska chce obniżyć cel redukcji emisji CO2 na 2030 r. z proponowanych przez Komisję Europejską 40 do 35 proc. Z kolei w 2035 r. redukcja miałaby wynieść 80 proc. To istotna zmiana dla producentów takich jak Stellantis i Renault, którzy opierają sporą część działalności na pojazdach użytkowych i od lat zwracają uwagę na znacznie wolniejsze od oczekiwań tempo elektryfikacji samochodów dostawczych.

Producenci mieliby też możliwość kompensowania części emisji poprzez wykorzystanie stali niskoemisyjnej produkowanej w Unii Europejskiej. Chodzi o dodatkowe 7,5 proc. redukcji, przy czym łączny poziom kompensacji nie mógłby przekroczyć 95 proc.

Wśród pozostałych propozycji znalazły się m.in. uśrednianie emisji w ramach celu na 2030 r. oraz system dodatkowych kredytów za produkcję samochodów elektrycznych w Europie. Małe modele elektryczne o długości nieprzekraczającej 4,2 m otrzymywałyby mnożnik 1,4, a bardziej efektywne energetycznie samochody elektryczne – 1,2. Rozwiązanie ma zachęcać koncerny do rozwijania produkcji takich pojazdów na terenie UE.

Po 2030 r. za bezemisyjne miałyby być również uznawane pojazdy wykorzystujące określone paliwa alternatywne, w tym biopaliwa i paliwa syntetyczne.

To jeszcze nie koniec procesu legislacyjnego

Za złagodzeniem przepisów opowiedziały się trzy główne grupy polityczne w Parlamencie Europejskim. Nie oznacza to jednak, że zmiany są już przesądzone. Cały pakiet motoryzacyjny ma zostać poddany pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego w grudniu. Dopiero wtedy zostanie ustalone oficjalne stanowisko europarlamentu do dalszych negocjacji z Radą Unii Europejskiej, reprezentującą rządy państw członkowskich.

Rada UE nie wypracowała jeszcze własnego stanowiska w tej sprawie. Ostateczny kształt przepisów będzie więc zależał od dalszych rozmów między unijnymi instytucjami.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE