Serio, Stellantis? Tak źle nie było od 71 lat
Produkcja samochodów koncernu Stellantis we Włoszech spadła o 20 proc. r/r, do poziomu 379 tys. pojazdów. Kilka lat temu premierka Włoch, Giorgia Meloni, chciała, by ta wartość przebiła milion aut.
Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, jeśli weźmiemy pod uwagę auta osobowe – tutaj mówimy o 213 tys. pojazdów. To wynik najgorszy od 1954 roku, a koncern ma w ręku w praktyce wszystkie kluczowe marki samochodów wywodzących się z Półwyspu Apenińskiego.
Fiat w końcu włożył silnik spalinowy do 500-tki, choć kto wie, czy nie za późno. Alfa Romeo ma poślizg z nową generacją Stelvio i Giulii, które miały być elektryczne, ale wyszło jak zwykle. Lancia istnieje głównie tylko na papierze, Maserati nie przekonało nikogo elektryczną linią Folgore, a supersamochód MC20 to propozycja wybranych.
Jeszcze w 2023 roku produkcja aut koncernu Stellantis we Włoszech wyniosła 750 tys. sztuk. Problemem jest przede wszystkim zbyt duży entuzjazm dot. pojazdów elektrycznych, bardzo elastyczny system dopłat do nich oraz rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów.
Pierwszy kontakt z Audi Concept C. Kamil Łabanowicz pokazuje przyszłość marki
"Wyniki mogły być gorsze" – stwierdził przewodniczący związku Federazione Italiana Metalmeccanici (broniący interesów inżynierów we Włoszech). Wyniki miały być wyższe dzięki uruchomieniu produkcji spalinowego Fiata 500 w Mirafiori oraz Jeepa Compassa w Melfi w czwartym kwartale 2025 roku. Prognozy dotyczące dalszego wzrostu zależą od fabryk w Cassino i Pomigliano, które na razie zajmują się modelami Giulia, Stelvio oraz Panda (od niedawna znana jako Pandina).
Dla porównania, Polska wyprodukowała w 2025 roku (styczeń – listopad) 95 tys. pojazdów osobowych (-54,1 proc. r/r) oraz 282 075 pojazdów dostawczych (>3,5 tony, -9,7 proc. r/r).