Dla akumulatora niekorzystna jest każda temperatura wyraźnie odbiegająca od 20 st. C – zarówno zbyt niska, jak i zbyt wysoka. To właśnie dla tej wartości producenci określają, po jakim czasie nieużywana bateria zacznie tracić energię wskutek samorozładowania. Warto podkreślić, że jest to zjawisko naturalne, a nie "wada" akumulatora.
Z tego samego powodu w sklepach i hurtowniach motoryzacyjnych zaleca się przechowywanie baterii w warunkach zbliżonych do pokojowych – ani w chłodzie, ani w przegrzanych pomieszczeniach. Gdy temperatura wzrośnie do 30 st. C, tempo samorozładowania może wzrosnąć dwukrotnie. Przyjmuje się też, że kolejne 10 st. C ponownie podwaja szybkość tego procesu.
Samorozładowanie akumulatora
Latem szczególnie łatwo odczuwają to właściciele nowszych aut. Współczesne samochody mają wiele urządzeń elektrycznych, które potrafią pobierać prąd także podczas postoju, a wysoka temperatura dodatkowo przyspiesza reakcje elektrochemiczne w akumulatorze. Efekt jest prosty: bateria traci energię szybciej, niż wielu kierowców się spodziewa.
Sytuację pogarsza to, co dzieje się pod maską auta pozostawionego na słońcu. W upałach panują tam warunki bardzo trudne dla akumulatora. Zaparkowanie w cieniu może pomóc, bo zwykle wydłuża czas, po którym pojawi się problem, ale nie rozwiązuje go całkowicie.
Do rozładowania dochodzi latem dość często, zwłaszcza gdy samochód stoi nieużywany przez około dwa tygodnie, na przykład podczas urlopu. W praktyce jedyną skuteczną metodą ograniczenia ryzyka bywa wyjęcie akumulatora z auta na czas wakacji i przechowanie go w lepszych warunkach. Warto o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy auto zostaje na parkingu, a wyjazd trwa kilkanaście dni.
Przed ponownym montażem dobrze jest skontrolować napięcie i w razie potrzeby doładować baterię. Jeśli akumulator po tygodniu postoju albo po jeździe na bardzo krótkich trasach zaczyna wykazywać oznaki osłabienia, po dwóch tygodniach może już realnie utrudnić rozruch – wtedy rozsądnie jest pomyśleć o wymianie odpowiednio wcześniej.
Do podstawowej kontroli wystarczy prosty miernik elektryczny za 20–30 zł. Gdy pomiar pokaże napięcie poniżej 12 V, warto rozważyć doładowanie prostownikiem albo kilkunastominutową jazdę (najlepiej w trasie).
Regularne pilnowanie stanu akumulatora jest szczególnie ważne przy eksploatacji auta na bardzo krótkich dystansach, zwłaszcza z systemem start-stop. Przy częstych rozruchach alternator może nie nadążać z "odbudowaniem" energii w baterii. W praktyce sygnałem ostrzegawczym może być też sytuacja, w której start-stop nie wyłącza silnika mimo sprzyjających warunków – może to oznaczać zbyt niskie napięcie.
Nie tylko samorozładowanie naturalne
Jeżeli rozładowania zdarzają się często, zanim zapadnie decyzja o wymianie akumulatora, warto sprawdzić, czy w instalacji nie ma odbiornika, który stale pobiera zbyt dużo prądu. Zdarza się, że winny jest uszkodzony element albo dodatkowe urządzenia dołożone przez obecnego lub poprzedniego właściciela.
Problemy mogą wynikać także z uszkodzeń instalacji elektrycznej, które powodują pobór prądu na postoju. Pomocny jest pomiar prądu "ucieczki" – dopuszczalna norma to około 80 mA. Taką diagnostykę wykonuje elektryk samochodowy lub wiele warsztatów mechanicznych, choć w trudniejszych przypadkach znalezienie źródła problemu bywa wymagające i wymaga doświadczenia.