O rozpoczęciu działań poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak, zapowiadając definitywną walkę z "falami Dunaju" na A1. Najbardziej dokuczliwy fragment to ok. 3 km autostrady pomiędzy Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi, gdzie nawierzchnia ma cykliczne wybrzuszenia i zagłębienia. Przy wyższych prędkościach samochody wyraźnie "podrzuca".
Na tym odcinku już teraz obowiązują ograniczenia prędkości: standardowo do 110 km/h, a miejscami dodatkowo do 80 km/h.
WIDEORytm miejsca. Mazda CX-60
Minister przekazał, że 6 sierpnia rusza przebudowa pierwszego fragmentu, na którym występują deformacje. Modernizacją ma zostać objęte ponad 3 km jezdni w kierunku Gliwic.
Problem dotyczy jednak dłuższego, liczącego ponad 16 km odcinka A1, który otwarto 1 czerwca 2012 r., tuż przed piłkarskim Euro. Charakterystyczne nierówności zaczęły pojawiać się niedługo po oddaniu trasy do ruchu. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wskazywała, że przyczyną było pęcznienie jednego z materiałów użytych przy budowie korpusu drogi — zwiększał on swoją objętość, a to z czasem deformowało kolejne warstwy konstrukcji i samą nawierzchnię.
W tym przypadku nie wystarczy sfrezowanie nawierzchni i położenie nowej warstwy asfaltu. Zakres robót wymaga rozebrania całej konstrukcji nawierzchni, usunięcia warstwy mrozoochronnej oraz górnej części nasypu. Nowa konstrukcja ma zostać zabezpieczona m.in. geomembraną, która ma ograniczyć przenikanie wody do korpusu drogi.
Pierwszy etap, czyli remont ponad 3 km jezdni w kierunku Gliwic, ma zakończyć się do końca sierpnia 2027 r. Wartość tych prac oszacowano na 36,3 mln zł, a wykonawcą jest konsorcjum Colas Polska i Antex II.
Całość podzielono na 13 osobnych zadań. Szacunki mówią, że łączny koszt napraw wszystkich fragmentów A1 z efektem "fal Dunaju" przekroczy 700 mln zł.