Policja znalazła dwa kradzione auta. Obydwa były zalegalizowane w Polsce
To historia jak z lat 90. Specjalna jednostka policji, zajmująca się kradzieżami samochodów, wpadła na trop skradzionej Toyoty RAV4. W środku funkcjonariusze znaleźli kluczyki do drugiego kradzionego auta. Co więcej, obydwa były zalegalizowane.
Mogłoby się wydawać, że to już nie te czasy, aby w Polsce, a szerzej w krajach UE, możliwe było zalegalizowanie kradzionego samochodu. Nic bardziej mylnego. Ten sposób postępowania złodziei wciąż się - niestety - zdarza, a najlepszym na to dowodem jest akcja policji z Katowic i Elbląga. Mimo fizycznej odległości współpraca policjantów dała zaskakujące rezultaty. Mundurowi w wyniku pracy operacyjnej wpadli na trop dwóch kradzionych samochodów, które miały zostać zalegalizowane w Polsce.
Chodziło o dwa egzemplarze Toyoty RAV4 – jeden poszukiwany od stycznia 2025 r., a drugi od marca 2025 r. Policjanci wytypowali personalia prawdopodobnego użytkownika jednego z nich. Teraz trzeba było tylko sprawdzić tę informację. Policjanci zaplanowali akcję we współpracy ze Strażą Graniczną z Terespola. Funkcjonariusze tej jednostki posiadają potrzebne w takiej sytuacji kwalifikacje mechanoskopijne.
Po podjętej obserwacji zatrzymano wytypowaną RAV4 do kontroli. Bardzo szybko podejrzenia policjantów się potwierdziły. Samochód nosił bardzo wyraźne ślady ingerencji w numer VIN. W rzeczywistości był to jeden z poszukiwanych samochodów. Co więcej, w samochodzie policjanci znaleźli kluczyk do innej Toyoty. Gdy ustalono, gdzie znajduje się to auto, okazało się, że to drugi z poszukiwanych, skradzionych egzemplarzy RAV4. On również nosił ślady ingerencji w numer VIN.
Jak się okazało, obydwa samochody zostały zalegalizowane przy pomocy podrobionych, hiszpańskich dokumentów. Oczywiście samo nasuwa się pytanie o to, kto podrobił dokumenty, a także o to, jak diagnosta podczas obowiązkowego badania technicznego mógł nie zauważyć ingerencji w numer VIN. Teraz policja będzie wyjaśniała właśnie te wątki. Zatrzymane w związku ze sprawą osoby trafiły do aresztu, a samochody pojadą do swoich prawowitych właścicieli.
Sprawa prowadzona przez policję z Elbląga i Katowic z pewnością może wytrącić kierowców z poczucia komfortu. Jeśli zalegalizowanie kradzionego samochodu wciąż nie jest w Polsce niemożliwe, to pod znakiem zapytania postawić można bezpieczeństwo zakupu samochodu z drugiej ręki. Osoba, która kupiłaby takie auto w dobrej wierze, straciłaby i samochód, i pieniądze.