Policja znalazła dwa kradzione auta. Obydwa były zalegalizowane w Polsce

To historia jak z lat 90. Specjalna jednostka policji, zajmująca się kradzieżami samochodów, wpadła na trop skradzionej Toyoty RAV4. W środku funkcjonariusze znaleźli kluczyki do drugiego kradzionego auta. Co więcej, obydwa były zalegalizowane.

Kradziona Toyota RAV4Kradziona Toyota RAV4
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Tomasz Budzik

Mogłoby się wydawać, że to już nie te czasy, aby w Polsce, a szerzej w krajach UE, możliwe było zalegalizowanie kradzionego samochodu. Nic bardziej mylnego. Ten sposób postępowania złodziei wciąż się - niestety - zdarza, a najlepszym na to dowodem jest akcja policji z Katowic i Elbląga. Mimo fizycznej odległości współpraca policjantów dała bardzo dobre rezultaty. Mundurowi w wyniku pracy operacyjnej wpadli na trop dwóch kradzionych samochodów, które miały zostać zalegalizowane w Polsce.

Chodziło o dwa egzemplarze Toyoty RAV4 – jeden poszukiwany od stycznia 2025 r., a drugi od marca 2025 r. Policjanci wytypowali personalia prawdopodobnego użytkownika jednego z nich. Teraz trzeba było tylko sprawdzić tę informację. Policjanci zaplanowali akcję we współpracy ze Strażą Graniczną z Terespola. Funkcjonariusze tej jednostki posiadają potrzebne w takiej sytuacji kwalifikacje mechanoskopijne.


DLA CIEBIE
Jedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra


Po podjętej obserwacji zatrzymano wytypowaną RAV4 do kontroli. Bardzo szybko podejrzenia policjantów się potwierdziły. Samochód nosił bardzo wyraźne ślady ingerencji w numer VIN. W rzeczywistości był to jeden z poszukiwanych samochodów. Co więcej, w samochodzie policjanci znaleźli kluczyk do innej Toyoty. Gdy ustalono, gdzie znajduje się to auto, okazało się, że to drugi z poszukiwanych, skradzionych egzemplarzy RAV4. On również nosił ślady ingerencji w numer VIN.

Jak się okazało, obydwa samochody zostały zalegalizowane przy pomocy podrobionych, hiszpańskich dokumentów. Oczywiście nasuwa się pytanie o to, kto podrobił dokumenty, a także o to, jak diagnosta podczas obowiązkowego badania technicznego mógł nie zauważyć ingerencji w numer VIN. Teraz policja będzie wyjaśniała właśnie te wątki. Zatrzymane w związku ze sprawą osoby trafiły do aresztu, a samochody pojadą do swoich prawowitych właścicieli.

Sprawa prowadzona przez policję z Elbląga i Katowic z pewnością może wytrącić kierowców z poczucia komfortu. Jeśli zalegalizowanie kradzionego samochodu wciąż nie jest w Polsce niemożliwe, to pod znakiem zapytania postawić można bezpieczeństwo zakupu samochodu z drugiej ręki. Osoba, która kupiłaby takie auto w dobrej wierze, straciłaby i samochód, i pieniądze.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE